
Autor: Thomas Harris
Tytuł: Milczenie owiec (The silence of the lamb)
Przekład: Andrzej Szulc
Wyd.: Amber
Ilość stron: 334
Data wydania: 1990
Ocena: 9/10
Chyba już nigdy nie popełnię tego błędu, jakim jest
obejrzenie adaptacji zaraz po przeczytaniu książki. Ilość szczegółów, które tak
bardzo rzucają się w oczy przesłaniają właściwy odbiór filmu. Przez prawie cały
film miałam ochotę powiedzieć: nie, to nie było tak! Ale przejdźmy do rzeczy..
Film z 1991r.
pierwszy raz zobaczyłam w dzieciństwie. Zrobił na mnie wrażenie, pozostawiając
w głowie obraz siedzącego za kratami Lectera. Szaleństwo wypisane na twarzy,
które w tak doskonały sposób odegrał Hopkins. No właśnie, biorąc do ręki
książkę nadal miałam przed oczami Hopkinsa;)… i w sumie tak zostało do końca.
Hannibal Lecter to trudny przypadek. Został odizolowany od
społeczeństwa za morderstwa i kanibalizm. Zwierzęce instynkty nie świadczą
bynajmniej o jego braku obycia czy problemach psychicznych. Lecter bowiem sam
jest doktorem. Biegły w dziedzinach psychologii i psychiatrii, niezwykle
inteligentny, o wyostrzonych zmysłach. Pisze artykuły naukowe, prenumeruje
czasopisma, czyta książki i maluje. Nie nudzi się za kratami. Chociaż czasem
pewne odejście od rutyny bywa pozytywne, a pojawienie się pięknej młodej
kobiety po drugiej stronie tych krat może okazać się fascynującym
doświadczeniem.
A ową kobietą jest Clarice Starling. Studentka, początkująca
funkcjonariuszka FBI, dobrze rokująca na przyszłą służbę. Zostaje wysłana do
Lectera, by wydobyć informacje. Chociaż momentami to ona będzie musiała mówić..
o dzieciństwie, problemach.. Informacja za informacje, odrobina własnego psychicznego
bólu za możliwość uratowania komuś
życia. Po ulicach grasuje morderca. Zabija swe ofiary i obdziera je ze skóry.
Co wspólnego z nim ma nasz doktorek? Jakie skrywa tajemnice?
Akcja nabiera tempa, gdy porwana zostaje córka pani senator.
Wszyscy w gotowości, szukają, negocjują, naciskają Lectera.. walczą o każdą
godzinę, która może przedłużyć życie dziewczyny.
W zasadzie to nie mogę się do niczego doczepić. Książka w
świetnym stylu. Nie nuży, a wciąga coraz bardziej. Postacie z charakterem,
dopracowane szczegóły. Nic, tylko czytać i jeszcze raz czytać! Hehe Chociaż..
może trochę ta Starling taka zbyt idealna. Wiecie.. piękna, mądra, sprytna i
jeszcze dobrze strzela:P
A wracając do filmu. Kiedy obejrzałam go ponownie w celu
odświeżenia po lekturze, emocje opadły. Kilka zmienionych faktów, wiele
pominiętych. Rozumiem, że tak trzeba, ale były też takie zupełnie
nieuzasadnione. Np. (dobra, trochę pospojleruję;) Starling znajduje w
szufladzie pierwszej ofiary zdjęcia, jak pozuje w bieliźnie. W oryginale –
zdjęcia należały do córki pani senator i przedstawiały sceny seksu z jej
chłopakiem. W filmie ten fragment nie wnosił nic, w książce – tak. Owce
pomieszano z końmi i takie tam. A właśnie.. Wasze owieczki milczą? Czy jeszcze
ich nie czytaliście?

Uwielbiam film i tak jak mam w przypadku kilku innych tytułów, nieco boję się sięgnąć po książkę. Mam chęć ją wreszcie przeczytać, może się w końcu przełamię?
OdpowiedzUsuńNie ma się czego bać, książka jest świetna i wzbogaci wersję filmową o ciekawe szczegóły:)
UsuńNie miałam okazji czytać książki, za to kilka razy oglądałam film na jej podstawie :) Może kiedyś się to zmieni, tj. jak znajdę gdzieś i książkę, i trochę czasu na jej lekturę :)
OdpowiedzUsuńZnajdź, bo naprawdę warto:)
UsuńNiestety, nie da się wcisnąć całejksiażki nawet w te dwie godziny, a my Mole Książkowe jak zaczynamy oglądać ekranizacje wyliczamy na palcach błędy. Ja na razie wstrzymuje się z filmem i czekam na książkę :-)
OdpowiedzUsuńhaha dokładnie, wytykamy każdy szczegół;) chociaż o ile naturalne jest, że wiele momentów się pomija, to jednak nie lubię, gdy się je zmienia:)
UsuńOglądałam film milion razy, ale książki w rękach nie miałam. Obiecywałam sobie, że nadrobię, ale jakoś ciągle nie mogę się zebrać... ;)
OdpowiedzUsuńW końcu znajdziesz odpowiedni moment;)
UsuńHarris pisze świetnie. Milczenia akurat nie czytałam, ale styl autora znam i domyślam się, że stworzył prawdziwe dzieło.
OdpowiedzUsuńTak to jest z ekranizacjami... Czasem lepiej zdecydować się na jedną wersję (film lub książka), co sama praktykuję.
To prawda, ale jednak strasznie korci to sprawdzanie jak poszło reżyserowi;) hehe Nie czytałam innych rzeczy Harrisa, ale skoro polecasz..;)
UsuńJak dla mnie świetny film i świetna książka ;)
OdpowiedzUsuńP.S. Masz mały błąd na początku - napisałaś, że film jest z 1961 ;) Machnęłaś się o 30 lat ;)
haha racja, odwróciłam 9 i tak powstał 61;) dzięki, już poprawiam:)
UsuńJedna z najlepszych książek kryminalnych, ale filmu, niestety, jeszcze nie oglądałam.
OdpowiedzUsuńhttp://zakurzone-stronice.blogspot.com/
Dla mnie to była jedna z tych książek, przy których miałam mały orgazm intelektualny. Zagadki, myślenie, jeju. Nie spodziewałam się tego. Nie była straszna; jedyne, co mnie przerażało, to fakt, że tak polubiłam tego szaleńca Lectera... Mam zamiar kiedyś przeczytać inne części opowiadające o Hannibalu. Film - jak to najczęściej bywa - nie dosięga do pięt książce.
OdpowiedzUsuńPS: Bardzo sprytna recenzja, nie za krótka, a jednak czyta się szybko. Choć jakbym nie znała tej książki to wkurzyłabym się za spoilery :P
http://literalna-czytaczka.blogspot.com/