poniedziałek, 16 grudnia 2013

Jeffery Deaver - Porzucone ofiary


 

Autor: Jeffery Deaver
Tytuł: Porzucone ofiary (The Bodies left behind)
Przekład: Magdalena Rychlik
Wyd.: Prószyński i s-ka
Ilość stron: 320
Data wydania: 2009
Ocena: 9/10

Jeffery Deaver słynie ze świetnych thrillerów psychologicznych. Jest również dziennikarzem i prawnikiem. Oba te zawody (znajomość prawa, umiejętność pisania ciekawych reportaży) pomagają mu uzyskać niepowtarzalny charakter i realizm pisanych przez niego powieści. Współpracował z "Wall Street Journal" i "New York Times". 

Pewnego wieczoru na komisariat dzwoni mężczyzna. Połączenie zostaje bardzo szybko przerwane, a kolejne próby oddzwonienia na ten numer pozostają nieudane. Niepokój, jaki został zasiany wśród policjantów, nie pozwala im spędzić spokojnie nocy. Ustalają kim był niedoszły rozmówca i wysyłają patrol w dane miejsce. Szeryf dzwoni zatem do jednej z policjantek i zakłóca jej wieczór, prosząc by sprawdziła sytuację. Brynn zgadza się, choć niezbyt chętnie.. nie spodziewa się, że to będzie naprawdę długa noc..

Droga prowadziła przez dość odludne tereny w okolicach jeziora. Mroczny klimat podróży nie mógł przesądzać jednak o tym co będzie na miejscu. Niestety, czekało tam na nią najgorsze. Podwójne okrutne morderstwo.. i coś jeszcze.. Brynn zostaje zmuszona do walki, ale i do ucieczki przez ciemny las. W trakcie pościgu spotyka różne osoby, mniej lub bardziej powiązane z morderstwem. Ranna, ale pełna wiary we własne siły i umiejętności będzie starać się o przetrwanie. Czy ktoś jej pomoże?KIm były ofiary i czy ich śmierć była przypadkowa?

Deaver tak skonstruował swoją powieść, że czytelnik sam zostaje wplątany w bieg zdarzeń. Razem z Brynn uciekamy i próbujemy odszukać właściwą drogę. Zastanawiamy się nad motywami zabójców i wpadamy w sidła innych przestępców, którzy czają się w lesie. Ufamy i rozczarowujemy się, unikamy zasadzek lub sami je zastawiamy. Nie możemy wyjść z tej książki, dopóki nie osiągniemy celu i nie rozwikłamy zagadki. A tych będzie sporo. Będziemy celowo wprowadzani w błąd i w pewnym momencie zaczniemy się zastanawiać, kto tak naprawdę jest kim.. Chcecie się dowiedzieć? ;) Polecam jak najbardziej!






piątek, 13 grudnia 2013

Trochę nie na temat..;)


Dzisiaj nie będzie o książkach. Chciałam pokazać swoją drugą pasję, jaką jest sztuka. Malarstwo i rysunek to coś, co towarzyszy mi od zawsze. Ciągle poszerzam swoje zainteresowania o nowe techniki. Ostatnio zaciekawiła mnie bardzo ilustracja książkowa. Powyżej jedna z wersji kolorystycznych do jednej z moich ulubionych postaci, a mianowicie Alicji w Krainie Czarów;) Chciałabym się wgłębić w tą tematykę.. macie może jakichś swoich ukochanych bohaterów z książek, których można ciekawie przedstawić? Czekam na Wasze podpowiedzi, może się czymś zainspiruję;)

Zapraszam do oglądania moich prac na facebooku: https://www.facebook.com/isil.art.gosia

środa, 11 grudnia 2013

Jack Higgins - Czas umierania

 
Autor: Jack Higgins
Tytuł: Czas umierania (A fine night for dying)
Przekład: Danuta Górska
Wyd.: Amber
Ilość stron: 176
Data wydania: 1991
Ocena: 6/10

Jack Higgins, a właściwie Harry Petterson, to angielski pisarz powieści sensacyjno-przygodowych. Pisał pod różnymi pseudonimami, m.in. James Graham, Martin Fallon. Tworzył swojego rodzaju serie powieści z różnymi głównymi bohaterami. Ta pozycja pochodzi z cyklu o przygodach Paula Chavasse'a - tajnego agenta brytyjskiego wywiadu. 

Postać wykreowana przez Higginsa jest dosyć barwna i wszechstronna. Może przez to trochę mało realna. Hmm..niczym agenci z filmów akcji, którzy to niczego się nie boją, zawsze wszystko wiedzą i nigdy nie przegrywają;) I oczywiście znają kilka języków, od angielskiego przez francuski, po chiński. Bywa bezwzględny, ale i dobroduszny. Poświęca się dla sprawy.

Tym razem Chavasse zmaga się z nielegalnym przewozem emigrantów przez kanał La Manche. Znalezione w wodzie zwłoki doprowadzają go na właściwy trop. Pod pretekstem, Paul dostaje się na statek organizacji, zajmującej się przewozem. Udając, iż chce się przedostać do Anglii, wkracza w brutalny świat dowodzony przez Rossitera. Ten eks-ksiądz działa pod kierownictwem chińskich komunistów. Sprawa zatem staje się poważniejsza, gdyż nie chodzi tu już tylko o zwykły przemyt.

Czytałam wiele pochlebnych wypowiedzi na temat Pana Higgins'a. Mnie jednak ta książka nie urzekła. Może zaczęłam od jakiejś słabszej pozycji.. nie wiem, bo to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością i zaryzykowałam w ciemno. Pewnie dam mu jeszcze szansę i spróbuję z innym tytułem. Bo nie mogę mu zbyt wiele zarzucić. Powieść jest dość krótka, jednak ja męczyłam się z nią prawie tydzień, bez większego entuzjazmu. Dużo się tam dzieje, a jakby nic się nie działo.. Mam wrażenie, że jakby powstał film na podstawie tej książki, to bardziej by mi się spodobał:) Daję 6/10.

sobota, 7 grudnia 2013

Jack Ketchum - Dziewczyna z sąsiedztwa



 


Autor: Jack Ketchum
Tytuł: Dziewczyna z sąsiedztwa (The girl next door)
Przekład: Łukasz Dunajski
Wyd.: Papierowy Księżyc
Ilość stron: 308
Data wydania: 2009
Ocena: 10/10

Co takiego sprawia, że naprawdę zaczynamy się bać? Czy są to opowieści o duchach? A może morderca, przyczajony za rogiem ciemnej ulicy? Nasze strachy zmieniają się wraz z wiekiem i sytuacją, w jakiej możemy się znaleźć. Strachy można oswoić, uodpornić się na nie, a nawet zignorować. Kiedy czytamy o czymś strasznym, myślimy, że nas to nie dotyczy. Ufoludki są daleko, nasz dom nie jest nawiedzony, a o psychopatach słyszy się raczej tylko w tv. Z czasem przestają nas ruszać hektolitry krwi wylewane na nasz ekran, bo i tak wiemy, że jest sztuczna.. Gdyby jednak przez moment przyjąć, że coś tak złego mogłoby nas dotknąć.. czy to nie byłoby najbardziej przerażające? 

Przyjmijmy zatem, że koszmar rozgrywa się obok nas. Bardzo blisko, bo w domu sąsiadów, który widać przez nasze okna. Mieszka w nim samotna matka z trójką synów. Dzieciaki lubią ich odwiedzać, bo zawsze jest fajna atmosfera. Ruth wydaje się w porządku, nie jest jak inni rodzice. Bawi się z chłopakami i czasem pozwala im napić się piwa. Z czasem jednak wszystko się zmienia. Do Chandlerów sprowadza się kilkunastoletnia Meg, wraz z młodszą siostrą. Przeżyły ciężki wypadek, w którym straciły rodziców. To była ich szansa na nowy normalny dom. Ale niestety tak się nie stało. Ruth zaczyna się dziwnie zachowywać. Podburzana przez agresywne dzieciaki wplątuje Meg w tzw. grę. Skupieni w piwnicy znęcają się nad dziewczyną. Krąg się powiększa, dochodzą nowe dzieci z sąsiedztwa. Jedni uczestniczą aktywnie, inni tylko się przyglądają.. ale czy któreś z nich odważy się przeciwstawić?

Koszmar ma miejsce w ciemnej piwnicy, ale tak naprawdę wykluł się w chorej ludzkiej psychice. King napisał: Czytelnik znajdzie tutaj strony, których będzie obawiał się przewrócić i będzie bał się od nich odwrócić. To słowa, które chyba najbardziej oddają emocje związane z tą książką. Człowiek ma ochotę wejść do niej i zrobić porządek z Ruth i chłopcami, pomóc Meg w ucieczce czy też wezwać policję.. Bezsilność i cicha obserwacja zdarzeń doprowadza do szału. Dawno nic mnie tak nie poruszyło. Opowieść jest tak realna i tak bezlitosna, że nie chcemy się pogodzić z tym, że zdarzyła się naprawdę. Ketchum oparł się na prawdziwej historii, która wydarzyła się w 1965r.

Wydarzenia poznajemy z perspektywy Dave'a, 12-letniego sąsiada Chandlerów. Dzięki temu jesteśmy jeszcze bliżej całej historii. Oglądamy ją jego oczyma, a także dowiadujemy się jak wygląda jego późniejsze życie.. z piętnem, które odcisnęła na nim "gra" z dzieciństwa. Przyznaję, że książka jest wstrząsająca. Nie można jednak przestać jej czytać, bo pragnienie poznania dalszych zdarzeń jest o wiele silniejsze. 


 
W 2007r. powstała filmowa adaptacja "Dziewczyny z sąsiedztwa". Będąc świeżo po przeczytaniu książki, postanowiłam go obejrzeć. Twórcy filmu postarali się o wierne odtworzenie historii. Nie odbiega praktycznie w niczym od wersji papierowej. Choć zdecydowanie książka bardziej działa na wyobraźnie.


 

*zdjęcia pochodzą z portalu filmweb.pl

czwartek, 28 listopada 2013

Stephen King - Doktor Sen





Autor: Stephen King
Tytuł: Doktor Sen (Doctor Sleep)
Przekład: Tomasz Wilusz
Wyd.: Prószyński i s-ka
Ilość stron: 656
Data wydania: 2013
Ocena: 9/10

Czasem zastanawiamy się nad tym, co dzieje się z bohaterami książek, które tak bardzo lubimy. Ile to razy po przeczytaniu jakiejś przejmującej i wciągającej historii mamy ochotę poznać dalsze losy, a może nawet sami je dopisać..? Kingowi zdarza się wracać do swoich starszych powieści. Raz jest to drobny element, postać czy miejsce..innym razem zaś fragment historii bohatera. Bo w końcu sam go wymyślił. Nadawał wygląd, cechy i zdolności. A kiedy skończył pisać Lśnienie Danny był jeszcze dzieckiem i miał przed sobą całe życie. Po tragedii, jaka wydarzyła się w Panoramie należało dać mu jeszcze szansę.

Mając w pamięci niezwykłe zdarzenia, jak również posiadając dar jasności (który wcale nie był rzeczą przyjemną) Dan popadł w alkoholizm. Nie chciał popełniać błędów ojca, mimo to pragnął zagłuszyć głosy i obrazy jakie nachodziły go o różnych porach dnia i nocy. Na nowo poznajemy bohatera po tym, jak zamierza odmienić swoje życie. Coś pcha go ku małemu miasteczku Frazier, gdzie ostatecznie osiada i zdobywa pracę. W swoim wyborze utwierdza się, gdy po wielu wielu latach ponownie widzi Tony'ego - swojego paranormalnego przyjaciela z dzieciństwa. To pewien znak. Danny czuje, że ma coś do wykonania, że nie znalazł się tam przypadkowo...

Drugą postacią, równie ważną w tej opowieści, jest Abra. Dziewczynka obdarzona podobnym darem, jak Dan. Podświadomie porozumiewa się z mężczyzną, choć nawet nie wie kim jest i jak wygląda. Ciągnie ich do siebie, bo tylko oni mogą zrozumieć łączące ich zdolności, a przy okazji przyczynić się do likwidacji Prawdziwego Węzła. Czym jest ta swojego rodzaju organizacja? Nie zdradzę, aczkolwiek ich "działalność" nie należy do tych dobrych;)

Książka pokazuje, że King mimo swoich lat, nadal ma wiele do powiedzenia. Stworzył świetną kontynuację jednej ze swoich lepszych książek. Mamy wszystko, co jest potrzebne do utworzenia odpowiedniego klimatu. Trochę realizmu, problemów życiowych, zdolności paranormalnych, a nawet Ducholudki:) Muszę przyznać, że bardzo mnie wciągnęło.. w dwa wieczory pochłonęłam całość, a gdy skończyłam.. chciałam jeszcze:) Polecam!!






środa, 27 listopada 2013

Camilla Lackberg - Kamieniarz

 

Autor: Camilla Lackberg
Tytuł: Kamieniarz (Stenhuggaren)
Przekład: Inga Sawicka
Wyd.: Czarna Owca
Ilość stron: 536
Data wydania: 2010
Ocena: 8/10


To już trzecia część serii kryminalnej pani Lackberg, która trafiła w moje ręce. Miło się wraca do znanych bohaterów. Zdążyłam się już przyzwyczaić, a wręcz polubić Erikę i Patrika oraz całą gromadkę z komisariatu w Fjallbace. Sympatyczna para - pisarka i policjant - doczekali się już nawet dziecka. Mała Maja wprowadza dużo radości, ale jest też sporym utrapieniem dla młodej mamy. Od dziecka opowieść się rozpoczyna.. i o dzieciach będzie dalej..

Bowiem tym razem mamy do czynienia z niezbyt przyjemną sprawą.. Rybak, wyciągając sieci z wody, wyławia zwłoki dziewczynki. Widok trupa bywa przerażający, ale kiedy jest to dziecko.. wrażenia są jeszcze bardziej przytłaczające. Utopiona dziewczynka okazuje się być córką Charlotte - przyjaciółki Eriki. Zatem para zostaje związana ze śledztwem nie tylko służbowo, ale i emocjonalnie.
Równolegle poznajemy dawne losy poczciwego kamieniarza i jego żony Agnes. Historii zawiłej, naznaczonej tragediami i rozpaczą. Co łączy oba wątki? Jaki wpływ na teraźniejszość mają tamte wydarzenia? I dlaczego ofiarami są dzieci? Zapraszam do czytania:)

Uważam, że Lackberg z każdą kolejną powieścią się rozkręca. Z łatwością lawiruje między komisariatem policji, a życiem prywatnym głównych bohaterów. W obu miejscach życie toczy się pełną piersią. Nie brakuje ciekawych i momentami zabawnych sytuacji. Coraz lepiej poznajemy poszczególne postacie i każda jest na tyle barwna, by nas zainteresować i wpuścić do swego świata. Autorka ma też coraz lepsze pomysły na fabułę. Co prawda zagadkę mordercy da się odgadnąć jeszcze przed końcem książki, jednak to nie odbiera powieści uroku. Jak na razie jest to mój numer jeden tej serii:)

środa, 23 października 2013

Przemysław Słowiński - Bestia


Autor: Przemysław Słowiński
Tytuł: Bestia. Historia Mike'a Tysona
Wyd.: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 208
Data wydania: 2003
Ocena: 5/10

O Mike'u Tysonie słyszał chyba każdy. Kiedyś świetny bokser, dzisiaj widzimy go w reklamach Tigera. Duża przepaść? Niektórzy mogliby powiedzieć, że sam sobie winny. Kryminalista, kobieciarz, narkoman i awanturnik..tracił w bezmyślny sposób zarobione miliony..  ale zanim go skreślimy, spróbujmy dociec jaki był i jest naprawdę..

Mike pochodzi z najgorszej części Brooklynu tzw. Brownsville, zamieszkałej przez ludzi z marginesu. Każdy dzień jest walką o przetrwanie. Bieda, alkohol, narkotyki.. albo się wpasujesz, albo nie masz szans. Dzieci, które właśnie tam się rodzą, nie pałają zbytnią sympatią do innych ludzi i do świata, który skazał ich na porażkę. Dokładniej mówiąc, cechuje je wyjątkowa wrogość i agresja. Dołóżmy do tego ojca alfonsa i matkę - prostytutkę. Żyć nie umierać.. Mike już jako nastolatek miał całkiem grubą kartotekę, która zaprowadziła go prosto do domu poprawczego. I może jego życie nadal toczyłoby się w podobny sposób, ale w końcu los się do niego uśmiechnął. Umiejętności w walce, jakie prezentował na okolicznych przeciwnikach, zostały dostrzeżone. Tyson trafił w opiekuńcze ramiona trenera D'Amato. 

Chłopiec przychodzi do mnie z iskrą talentu.
Karmię iskrę, a ona staje się płomieniem.
Karmię płomień, a on staje się ogniem.
Karmię ogień, a on zmienia się w huczący pożar.

Chłopiec rozwijał swój talent w szybkim tempie, a otoczony miłością i wsparciem rodziny zastępczej stawał się zupełnie innym człowiekiem. Niestety los bywa okrutny, a niewłaściwi ludzie w pobliżu mogą wszystko zniszczyć. Kiedy Mike nie miał nad sobą silnego autorytetu, ulegał własnym słabościom i dawał sobą manipulować. Porażki życiowe przyćmiewały zwycięstwa na ringu. I mimo tego, że w bardzo młodym wieku (20 lat) osiągnął mistrzostwo, to wciąż nie potrafił sobie poradzić z życiem prywatnym. Kolejne osoby wykorzystywały go, wyciągając miliony na odszkodowaniach za rzeczy, których nawet nie zrobił. Łatwy łup wyczuła płeć piękna, wielokrotnie oskarżając Tysona o molestowanie. Co w pewnym momencie zaczęło być już śmieszne i groteskowe. 

Co ciekawe, napisania tej historii podjął się Polak - Przemysław Słowiński. Jest to twór dość udany pod względem ilości informacji na temat życia i kariery boksera. Zawiera liczne ciekawostki i anegdoty, jak chociażby to, że po rozbiciu swojego bentleya Tyson podarował go policji (która spisywała zdarzenie), twierdząc iż miał z nim tylko problemy;) Książka zawiera też opisy ważniejszych walk. Uważam jednak, że część rozdziałów jest kompletnie niepotrzebna, np. przed streszczeniem walki Mike'a z Lennox'em Lewisem, autor przytacza skróconą historię przeciwnika. Inny przykład to rozdział poświęcony marihuanie (z opisem szczegółów), tylko po to, by wspomnieć w kolejnym, że wykryto ją u Tysona po walce z Gołotą. Jaki to miało sens? Nie wiem..

Książkę polecam, ale nie fanom boksu, bo oni raczej nie dowiedzą się niczego odkrywczego. Dla pozostałych - jak najbardziej. To historia człowieka, który balansując na pograniczu dwóch skrajnych światów osiągnął ogromny sukces. Człowieka, który zmagał się nie tylko z otoczeniem, ale też z sobą samym. Czy jednak teraz jest wielkim zwycięzcą czy wielkim przegranym? Sami oceńcie, czytając jego zawiłe losy..

piątek, 11 października 2013

Nowe-stare zdobycze


Dostałam dziś paczuszkę z książkami, które udało mi się tanio kupić przez Internet. Przeważają horrory, stare dobre do poczytania przed snem;) Jak zobaczyłam te tandetne okładeczki, to aż mi się oczy zaświeciły^^ hehe Zobaczcie sami..



G. Masterton: Głód, Sfinks
G.N. Smith - Obóz, Trzęsawisko (2 części), Pragnienie (cz.1)
J. Higgins - Mroczna strona ulicy, Ostatnie miejsce stworzone przez Boga, Czas umierania
H.A.Knight - Macki, Fungus, Tunel
R.Faulcon - Widmo
T.Harris - Milczenie owiec





środa, 9 października 2013

Stephen King - Joyland


 

Autor: Stephen King
Tytuł: Joyland
Przekład: Tomasz Wilusz
Wyd.: Prószyński i s-ka
Ilość stron: 336
Data wydania: 2013
Ocena: 8/10


Kiedy wszyscy zaczytują się w Doktorze..., ja nareszcie dorwałam Joyland:) Cóż.. jestem o jedną pozycję King'ową do tyłu, ale i tak pewnie wkrótce to nadrobię;) Myślałam, że po przeczytaniu tylu książek mistrza, znam go już na tyle, iż trudno mu będzie mnie zaskoczyć. Spodziewałam się małego miasteczka i typowej dla takiego miejsca społeczności, trochę grozy i gawędziarstwa, do którego tak nas przyzwyczaił. I jakiejś tajemnicy, która spajałaby wszystko w całość. I co dostałam..?

Pozornie elementy te zostały zachowane, jednak ze strony Joyland pojawił się niezwykły powiew świeżości. Ta odmienność sprawiła, iż w pewnym momencie zaczęłam się nawet zastanawiać, czy to na pewno mój ukochany pisarz;) Była to miła niespodzianka. Pomysł na osadzenie akcji w wesołym miasteczku był bardzo trafiony. Radosny charakter tego miejsca w ciągu dnia, może łatwo przerodzić się w coś bardziej upiornego o zmierzchu. Z każdego zakamarka może wypełznąć coś nieprzyjemnego, a uśmiechnięty clown zapragnie nas zamordować. Ale nie tym razem..




Devin Jones - nasz główny bohater - trafia do parku rozrywki, by uleczyć swoje serce. Porzucony przez dziewczynę chce oderwać się od swoich myśli i zarobić trochę pieniędzy. Zostaje wprowadzony w świat karuzeli, pluszowych psów i fotografujących gwiazdeczek. Poznaje lunaparkowy slang i nawet na chwilę zostaje bohaterem, ratując życie dziecku. Ale jest jeszcze tajemnica.. która czai się wśród wagoników Domu Strachów. Mogą ją zobaczyć tylko nieliczni. Tylko.. czy ta przezroczysta postać była w tej historii konieczna? Niezupełnie. Cała fabuła trzymała się świetnie i bez tego, ale chyba autor nie mógł sobie odmówić umieszczenia choć jednego ducha;)


ps. zdjęcie zaczerpnięte z profilu Creepy places na Facebooku;)



poniedziałek, 30 września 2013

Dean Koontz - Maska





Autor: Dean Koontz
Tytuł: Maska (The Mask)
Przekład: Hanna Milewska
Wyd.: Albatros
Ilość stron: 328
Data wydania: 2012
Ocena: 5/10



"Zło nie jest nieznajomym bez twarzy,
mieszkającym w odległym sąsiedztwie.
Zło ma zdrową, znajomą twarz,
wesołe oczy i otwarty uśmiech.
                    Zło chodzi wśród nas; nosi maskę,
która wygląda jak twarze nas wszystkich."

Carol miała trudne dzieciństwo. Konflikty z prawem, wczesna ciąża, areszt dla młodocianych..były odpowiedzią na to, co działo się u niej w domu. Kiedy w końcu trafia pod opiekę psychiatry Grace Mitowski - wszystko zaczyna się zmieniać. A wręcz układać doskonale. Grace potrafiła wydobyć z dziewczyny wszystko, co najlepsze. Wyrosła na cenionego specjalistę - również psychiatrę. Wyszła za mąż za pisarza. Do szczęścia brakowało im tylko dziecka.

Niestety pierwszy ciężki poród doprowadził ją do bezpłodności. Pozostała im zatem adopcja. Choć wydawałoby się, że są idealną parą do roli rodziców, to od początku ich starań coś próbuje im pokrzyżować plany.  Do tego stopnia, że omal nie giną. Nocne koszmary, prorocze wizje, dziwne hałasy w domu stają się nagle ich codziennością. Znerwicowana Carol jadąc do pracy potrąca dziewczynkę. Nie udaje się ustalić jej tożsamości. Czując odpowiedzialność za jej los, kobieta przygarnia ją pod swój dach. Ale kim jest owa dziewczynka? I dlaczego jak w transie weszła wprost pod jej koła? Na to pytanie młode małżeństwo będzie musiało szybko znaleźć odpowiedź, gdyż grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo..

Koontz ma swoje pisarskie wzloty i..może nie upadki..ale gorsze okresy;) Ta książka plasuje się mniej więcej pośrodku. Nie jest zbyt długa, co w tym wypadku jest wadą. Brakowało mi rozwinięcia niektórych wątków. Postacie są słabo rozbudowane, informacje o nich są pobieżne. A przecież chcielibyśmy poznać bliżej osoby, z którymi spędzimy chwilkę czasu;) No i akcja.. miałam wrażenie, że nasi bohaterowie są "zbyt błyskotliwi" i bardzo szybko połączyli elementy układanki. Odebrało to tą część fabuły, którą w książkach/ filmach lubię. Te momenty, kiedy my już się domyślamy bądź wiemy, co się dzieje naprawdę, a postacie brną na oślep i szukają wyjścia tam gdzie go nie ma. Ten rodzaj przekomarzania się autora z postaciami, które wymyślił bywa szalenie interesujący. Tutaj go niestety zabrakło.. Może dlatego, że na głównych bohaterów wybrał sobie ludzi sukcesu..

Sama końcówka też nie powala na kolana. Spodziewałam się większych emocji, tymczasem było dość przewidywalnie. Jednak mówienie o tej książce, że jest słaba, byłoby przesadą. Było również wiele ciekawych sytuacji, jak chociażby walka Grace z kotem:) Oceniam na 5/10. Myślę, że to odpowiednia nota:)

 

wtorek, 24 września 2013

Agata Christie - Pięć małych świnek



http://2.bp.blogspot.com/-JlidiSq5oRg/Tbkb1R7-vRI/AAAAAAAAAQI/a96brP2oTy4/s1600/piec-malych-swinek-bprod790053.jpg



Autor: Agata Christie
Tytuł: Pięć małych świnek (Five little pigs)
Przekład: Izabella Kulczycka-Dąmbska
Wyd.: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 260
Data wydania: 2013
Ocena: 7/10

W Empiku trafiłam na promocję 2+1 i pomyślałam, że wzbogacę nieco moją kolekcję książek A. Christie. Tym sposobem zdobyłam: Dopóki starczy światła, Tajemnica rezydencji Chimneys oraz wspomniane w tytule Pięć małych świnek.

Zagadką dla słynnego Poirota stała się tym razem śmierć malarza Crale'a. Do detektywa zgłasza się piękna młoda dziewczyna, która po latach dowiaduje się o losach swoich rodziców. Matka przed śmiercią wysłała do niej list, zapewniając o swej niewinności. Karolina postanawia więc dojść do prawdy. Sprawa jest o tyle trudna, że wydarzyła się 16 lat temu. Ale dla Poirota nie ma rzeczy niemożliwych. Udaje się do dawnej posiadłości Crale'ów, by przypomnieć mieszkańcom o tamtych tragicznych wydarzeniach.

Pięć świnek to nawiązanie do dziecięcego wierszyka: Jedna świnka na targ biegała, druga świnka w domu siedziała, trzecia świnka mięsko zajadała...itd. Poirot odniósł świnki do pięciorga podejrzanych. I  każdemu z nich poświęcony jest osobny rozdział. Każda postać jest zgoła inna, poznajemy feministycznie nastawioną guwernantkę Williams, młodą i żywiołową Angelę, trochę staroświeckiego zielarza Meredith'a, piękną modelkę Elzę oraz zamożnego przyjaciela ofiary - Philipa. 

Bardzo podobało mi się przedstawienie historii z punktu widzenia każdej z tych postaci. Ta sama sytuacja, a tyle różnych wspomnień, interpretacji, szczegółów. Odtworzenie wydarzeń po kilkunastu latach nie jest łatwe. W pamięci zostają wrażenia, wydawałoby się mało istotne, a jednak rzucające na sprawę nowy cień.

Jak już kiedyś wspominałam, książki Agaty mają to do siebie, że nigdy nie umiem trafić kto był zabójcą. W tym przypadku mogę być z siebie dumna, gdyż zaczęłam iść dobrym tropem i trochę udało mi się odgadnąć;) Części faktów jednak nie połączyłam i morderca znów mi uciekł:) heh ale przynajmniej miałam dobrą zabawę. Polecam!


niedziela, 22 września 2013

Michael Connelly - Punkt widokowy


 

Autor: Michael Connelly
Tytuł: Punkt widokowy (The Overlook)
Przekład: Łukasz Praski
Wyd.: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 184
Data wydania: 2008
Ocena: 7/10

Koniec "wakacji" od bloga. Powracam z nowymi siłami:) Wakacyjny czas nie był do końca stracony, gdyż udało mi się przeczytać kilka ciekawych pozycji:) Obroniłam też swoją pracę licencjacką, więc może teraz uda mi się częściej tu zaglądać. Zatem postaram się nadrobić pisanie recenzji i jak zwykle zapraszam do czytania.

Autorem książki jest amerykański dziennikarz Michael Connelly. W swoim dorobku ma wiele powieści kryminalnych, w których pierwsze skrzypce gra policjant Bosch. Część z nich została zekranizowana, jak chociażby Krwawa profesja.

Książka nawiązuje do współczesnych problemów z terroryzmem i bronią chemiczną. Autor zwrócił uwagę na to, że organy władzy często bardziej przejmują się dobrem ogółu, pomijając jednostki. Jest w tym, oczywiście, dużo racji, jednak czasem ta jednostka może mieć ogromne znaczenie dla sprawy. A rozwikłanie małej zagadki pomaga w wyjaśnieniu całego problemu.

Punkt widokowy przy Mulholland Drive jest często odwiedzanym miejscem. Jednak nie po zmroku.. wtedy punkt jest nieczynny, a przebywanie tam - podejrzane.  Dlatego policjanci patrolujący wieczorem tą bogatą dzielnicę zainteresowali się zostawionym tam samochodem. Nikogo jednak nie zastali, oprócz...trupa.

Policja radzi sobie dobrze i szybko identyfikuje zwłoki doktora Kenta. Sprawę komplikuje fakt, że przed śmiercią lekarz wyniósł z laboratorium duże ilości radioaktywnego cezu. Podejrzenia o terroryzm i zagrożenie dla ludzkości doprowadzają do interwencji FBI. Harry Bosch czuje się urażony odsunięciem od sprawy, szczególnie iż agentka FBI to jego była partnerka. Na swoją rękę zaczyna własne śledztwo..

Postać Boscha wydaje mi się trochę zbyt sztampowa. To typ policjanta, który nie myśląc o konsekwencjach poddaje się własnym przeczuciom i sam dąży do celu. Facet z charakterkiem, uparty, silny i niepokonany. Hmm..od razu skojarzył mi się z filmowymi kreacjami Eastwooda;) Poza tym, chyba nie mam żadnych zastrzeżeń. Akcja toczy się w szybkim tempie, dużo się dzieje, a zakończenie jest zaskakujące. Trzeba przyznać, że pomysł na książkę Connelly miał bardzo dobry.

Zauważyłam, że w wakacje miałam tendencje do czytania "szczuplejszych" książek. Opasłe tomy zostawiam na zimę;) Cóż.. Punkt widokowy należy właśnie do takich, dlatego dość szybko się z nim uwinęłam. Polecam na ostatki ciepłych wieczorków;)





poniedziałek, 15 lipca 2013

Moja mała kolekcja:)


Ostatnio moje King'owe zbiory nieco się powiększyły i zawierają już 40 pozycji:) Taka pełna liczba zainspirowała mnie, żeby zrobić kilka fotek. Co prawda brakuje tutaj dwóch tytułów (Cmentarz dla zwierząt, Ostatni bastion..), ale i tak myślę, że ładnie się prezentuje:)






Aktualnie w kolekcji znajdują się:

1. Desperacja                                           21. Colorado Kid
2. Sklepik z marzeniami                          22. Ostatni bastion Barta Dawesa
3. Rose Madder                                       23. Łowca snów
4. Po zachodzie słońca                            24. Wszystko jest względne
5. To                                                        25. Uciekinier
6. Miasteczko Salem                               26. Insomnia (wersja w jęz.ang.)
7. Lśnienie                                               27. Bezsenność
8. Buick 8                                                28. Cujo
9. Stukostrachy                                        29. Marzenia i koszmary
10. Oczy smoka                                       30. Regulatorzy
11. Worek kości                                       31. Zielona mila
12. Ręka mistrza                                      32. Wielki marsz
13. Historia Lisey                                    33. Pokochała Toma Gordona

14. Dolores Claiborne                             Seria Mroczna wieża:
15. Gra Geralda                                       34. Roland
16. Cmentarz dla zwierząt                       35. Powołanie trójki
17. Carrie                                                 36. Ziemie jałowe
18. Talizman                                            37. Czarnoksiężnik i kryształ
19. Czarny dom                                       38. Wilki z Calla
20. Nocna zmiana                                    39. Pieśń Susannah
                                                                 40. Mroczna wieża




Swoją przygodę z Kingiem zaczęłam od Miasteczka Salem. Jednak moje ulubione książki to: Ręka mistrza i To. A wy? Od czego zaczęliście i które najbardziej przypadły Wam do gustu?:)



sobota, 6 lipca 2013

Carlos Ruiz Zafon - Książę mgły


 

Autor: Carlos Ruiz Zafon
Tytuł: Książę mgły (El Principe de la Niebla)
Przekład: Katarzyna Okrasko, Carlon Marrodan Casas
Wyd.: Muza SA
Ilość stron: 224
Data wydania: 2013
Ocena: 6/10


"Max przeczytał kiedyś w jednej z książek ojca, że pewne obrazy z dzieciństwa zostają w albumie pamięci wyryte niczym fotografie, niczym sceneria, do której człowiek zawsze wraca pamięcią, choćby upłynęło nie wiadomo jak wiele czasu."
Zapewne większość z was kojarzy Zafona z cyklu: Cmentarz zapomnianych książek (m.in. Cień wiatru). Ja postanowiłam sięgnąć nieco głębiej do jego twórczości. Książę mgły to jego pierwsza książka, a także pierwsza część cyklu: Trylogia mgły. Skierowana jest dla młodzieży, o czym sam autor wspomina już we wstępie. Potraktowałam ją zatem jako lekką lekturkę na jeden wieczór. Książeczka jest mała i dość cienka:)

W obawie przed trwającą wojną, Maximilian Carver sprzedaje dom i przeprowadza się wraz z rodziną do spokojnego miasteczka na wybrzeżu Atlantyku. Trójka jego dzieci nie jest tym pomysłem zachwycona. Zostawiają za sobą szkołę, przyjaciół i ulubione miejsca, a trafiają do starej opuszczonej chatki na plaży. Dom skrywa jednak wiele tajemnic...

..które powoli, lecz skutecznie odkrywa trzynastoletni Max (imię ma po ojcu:). Za chatką znajduje się zaniedbany, spowity mgłą ogród. Zaciekawiony chłopiec zrywa łańcuchy z bramy i przedostaje się do środka. We mgle dostrzega kilka postaci.. białe posągi cyrkowców ustawione na kształt gwiazdy. Hmm.. czyżby jeden się poruszył? Upss..chyba mi się przywidziało;)

Niedługo po tym zdarzeniu Max poznaje Rolanda. Nowy kolega oprowadza go po całej okolicy, opowiadając miejscowe legendy i ciekawostki. Szybko się zaprzyjaźniają, a nawet pojawia się mały romansik między Rolandem a siostrą Maxa - Alicją. Tak poznajemy głównych bohaterów. Druga siostra wraz z rodzicami zostaje zepchnięta z czołówki. Zafon w umiejętny sposób pozbył się ich - wysyłając do szpitala - już na samym początku:) Z czasem stare legendy zaczynają żyć własnym życiem, a dzieciaki muszą stawić im czoła. Przecież dorośli mogliby nie uwierzyć..

Zafon w magiczny sposób opisuje miejsca i zdarzenia. Nie trzeba mieć wybujałej wyobraźni, aby znaleźć się pośród tych dzieciaków oraz z ich naiwnością i entuzjazmem odkrywać niezwykłe historie. Książka jest wspaniałym powrotem do dzieciństwa. Może nie zaskakuje oryginalnością i akcja jest dość przewidywalna, ale ma swój niesamowity klimat.

Może się mylę, ale wyczuwam tutaj lekką inspiracją panem Kingiem, np. żądny krwi klown ("To"), spełnienie życzenia za dziwną przysługę ("Sklepik z marzeniami"). A może za dużo się mistrza naczytałam i teraz wszędzie go widzę;) Jako ciekawostkę powiem jeszcze tylko, że pojawia się (bardzo) mały akcent polski, a mianowicie bogaty kupiec Skolimowski:) Amen.

 

środa, 26 czerwca 2013

Camilla Lackberg - Księżniczka z lodu


 

Autor: Camilla Lackberg
Tytuł: Księżniczka z lodu (Isprinsessan)
Przekład: Inga Sawicka
Wyd.: Czarna Owca
Ilość stron: 424
Data wydania: 2009
Ocena: 7/10


Ostatnio duuużo tej Skandynawii w księgarniach i recenzjach, więc stwierdziłam, że czas się przełamać i też coś przeczytać;) Trochę odstraszały mnie te nazwy, często nie do wymówienia. Na szczęście Pani Lackberg nazwała swoich bohaterów dość swojsko, tj. Patrik, Anna, Erika;)

Księżniczka z lodu to pierwsza część sagi kryminalnej. Hmm.. po przeczytaniu jej mam wrażenie, że to "kryminalnej" to słowo trochę na wyrost. Owszem, jest morderstwo, śledztwo, przesłuchiwania mieszkańców miasteczka.. ale czegoś mi zabrakło..

Rzecz dzieje się w małej miejscowości Fjallbacka. Piękna i młoda Alex zostaje znaleziona w wannie. Ma podcięte żyły, a jej ciało pokryte jest lodem. Wszystko wskazuje na samobójstwo, ale rodzina nie chce w to uwierzyć. Rozpoczyna się dochodzenie, w którym największą rolę odegra policjant Patrick Hedstrom. Zupełnie przypadkowo w całą sprawę zostaje wciągnięta Erika Falck - pisarka, a kiedyś najlepsza przyjaciółka Alex. Małymi kroczkami zostajemy wprowadzeni w świat małej społeczności miasteczka. Odkrywamy tajemnice, które każdy chciał zachować w ukryciu, w obawie przed utratą reputacji.

Sprawa zabójstwa rozwija się powoli. Dlaczego? Ponieważ na pierwszym miejscu mamy romansik:D Jak zapewne się domyślacie, parą zostaje Erika i Patrik. Nie ukrywam, że ten miłosny wątek też jest na swój sposób ciekawy, ale uważam, że za bardzo przyćmił sferę kryminalną książki. Morderstwo Alex schodzi na dalszy plan.

Kolejną rzeczą, która mi troszkę przeszkadzała było powtarzanie po kilka razy tych samych sformułowań/czynności. Np. gdy Patrik jedzie samochodem to zazwyczaj coś mu wyskakuje niespodziewanie na drogę, albo Erika, przed każdym spotkaniem z nim, myje się pod pachami. Autorka też lubi powiedzenie, że ktoś ściskał coś (np.filiżankę) aż mu zbielały palce. Wiem, czepiam się:P może przez tą pogodę humor mi nie sprzyja..

Bohaterowie są dobrze nakreśleni, łatwo ich polubić. Chociaż osobiście wolę postacie o bardziej zróżnicowanym charakterze. Bo taki np.dobry policjant Patrik, jak dla mnie został pozbawiony wad. Ale to chyba znowu moje czepialstwo, bo sama książka jest bardzo fajna. Czyta się przyjemnie. Myślę, że bardziej spodoba się kobietom, chociaż mężczyznom bynajmniej jej nie odradzam;)

Z racji, że kupiłam w okazyjnej cenie kilka części od razu, więc w niedługim czasie pojawią się recenzje kolejnych tomów:)

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Dean R. Koontz - Nieśmiertelny


 

Autor: Dean R. Koontz
Tytuł: Nieśmiertelny (Shadowfires)
Przekład: Romuald Szoka
Wyd.: Amber
Ilość stron: 432
Data wydania: 1993
Ocena:  7/10


"Ci, co poznali mrok, światło kochają;
Oczekują  świtu, nocy się lękając."

Po kilku latach nieudanego małżeństwa Rachael postanawia odejść.. Przestała się łudzić, że może kiedyś będzie lepiej. Odmówiła podziału majątku, domu i reszty bogactw tamtego życia. Chciała zacząć wszystko od początku.. 
Eric to naukowiec, geniusz, człowiek poważany i ceniony. Kiedy dowiaduje się, że żona podczas rozmów z adwokatem "pogardziła" nie tylko nim, ale też jego pieniędzmi, wpada w furię. Jego wściekłość oślepia go tak mocno, że podczas kłótni na ulicy.. wpada pod ciężarówkę. Ginie na miejscu.

Tak rozpoczyna się historia Rachael - młodej kobiety, która wydawałoby się złapała Pana Boga za nogi. Zamieszkała w pięknym nowoczesnym domu, jeździła wspaniałym samochodem i miała wszystko, czego można by pragnąć. Ale nie do końca.. Z czasem okazało się, że jej genialny mąż ma także swoje tajemnice. Nieetyczne eksperymenty genetyczne, młodziutkie kochanki, nieopanowana agresja i obsesja nieśmiertelności. Z każdym następnym rokiem małżeństwa Rachael czuła się coraz mniej kochana i potrzebna, bo.. robiła się coraz starsza. A przecież Eric potrzebował młodości.. z tego względu otaczał się dziełami najbardziej nowoczesnych artystów i projektantów, nowymi modelami samochodów..i kilkunastoletnimi dziewczynkami..

Śmierć Erica mogła być zakończeniem problemów. Rachael należał się cały ogromny majątek (którego w sumie nie chciała), a do tego udziały w laboratorium. Widok nieżyjącego męża, który zginął na jej oczach..był dla niej wstrząsający, lecz nie odczuła żalu. Poczuła jedynie pustkę. Sprawa jednak się komplikuje.. ciało Erica znika.. kto mógłby je wykraść? i po co? A może jest na to inne wytłumaczenie? Rachael ogarnia dziwny niepokój...wraz z przyjacielem wyrusza więc w pościg za... nieśmiertelnym.

Książkę czyta się całkiem przyjemnie. Początkowo autor trochę przynudza, wprowadzając nas w liczne i trochę mało istotne szczegóły z życia bohaterów. Ale czym bardziej zagłębiamy się w lekturę, tym bardziej nie możemy się oderwać. Na bieżąco śledzimy kilka wątków, które toczą się w tym samym czasie. Mamy pełny ogląd sytuacji z perspektywy Erica, Rachael i Bena, dwóch policjantów i dwóch agentów DSA. Taki sposób narracji urozmaica akcję, a przy okazji łączy wszystkie rozwlekłe wątki z początku książki:) To dobry thriller, trzymający w napięciu. Polecam:)


środa, 12 czerwca 2013

Mała wymiana?

Robiąc porządki w swojej King'owej biblioteczce zauważyłam, że mam dwa egzemplarze "Rolanda". Jeden sama kupiłam, drugi dostałam kiedyś w prezencie. Dlatego mam do was pytanie, czy ktoś nie chciałby się zamienić na jakąś inną książkę w klimatach horror/thriller/kryminał:) Książka posiada niewielkie ślady użytkowania, ale jest w bardzo dobrym stanie:)



wtorek, 11 czerwca 2013

Anton Szandor LaVey - Współczesna czarownica




Autor: Anton Szandor LaVey
Tytuł: Współczesna Czarownica czyli szatańska sztuka uwodzenia (The satanic witch)
Przekład: Justyna Bekesińska i Dariusz Misiuna
Wyd.: Okultura
Ilość stron: 224
Data wydania: 2002
Ocena: 6/10


Było ostatnio o satanizmie, teraz zajmiemy się czarami:) Oba tematy łączą się jedynie za sprawą autora powyższej książki. Pana LaVey'a znawcom tematu przedstawiać nie trzeba, dla pozostałych wspomnę, iż ten mało sympatyczny łysy osobnik (już zresztą nieżyjący) był założycielem Kościoła Szatana i na swoim koncie, poza tą zabawną książeczką, ma m.in. Biblię Szatana.

Przejdźmy zatem do treści. Książka rozpoczyna się testem, który ma określić nasze predyspozycje do zostania czarownicą. Ilość uzyskanych punktów wskazuje czy damy radę, a może nawet, że odkryjemy swój talent do czarów:) Mój wynik wskazał, iż jestem na dobrej drodze do czarostwa (cokolwiek miałoby to znaczyć).

Pozycja ta ma na celu ukazanie kobietom możliwości, dzięki którym jawnie i skrycie będą mogły manipulować mężczyznami. LaVey pisze we wstępie: "Ważne, że wbrew temu co głoszą współczesne feministki, kobieta, jeśli chce czerpać radość z życia, może to osiągnąć łatwiej przy pomocy mężczyzn aniżeli kobiet."  I dalej: "Każda dumna z siebie kobieta powinna korzystać ze swoich atrybutów."

Autor od początku obala mity na temat czarownic. Wyśmiewa istnienie tzw. białych wiedźm, stosowania narkotyków oraz wizerunku starej brzydkiej kobiety-wiedźmy. Wspomina również o zjawisku z ostatnich lat, a mianowicie Nouveau Witch, czyli nowoczesnych czarownicach.

Byłam sceptycznie nastawiona do tej książki. Wyobrażałam sobie śmieszny poradnik o tym, jak usidlić faceta i sprawić, by zrobił dla nas wszystko. Z cyklu: włóż mu niepostrzeżenie do kieszeni ziele czegoś tam, a będzie ciągle o tobie myślał.. I.. pomyliłam się:) Kolejny rozdział zapoznaje nas.. z nami! Dowiadujemy się jak nasz wygląd, zachowanie, sposób mówienia itd. wpływa na otoczenie. Wraz z autorem odnajdujemy swoje zalety zewnętrzne i wewnętrzne. Najciekawszą częścią jest Zegar Osobowości doktora LaVeya. To koło podzielone na 12 elementów, opisujące typy osobowości. Muszę przyznać, że to niesamowite w jaki sposób autor dokonał analizy. Cechy charakteru, wyglądu, temperament. Zaczęłam się w to zagłębiać i stwierdzam, że facet nieźle to obmyślił:) Z łatwością odnalazłam tam siebie. Według LaVeya naszą drugą połówką powinna być osoba znajdująca się w tym kole naprzeciw. Cytując stare porzekadło, że przeciwieństwa się przyciągają, podaje nam sensowne argumenty dlaczego tak właśnie jest.

Interesujące są również przykłady, jak rzeczy, z których korzystamy, w pewien sposób nas charakteryzują. Dobór samochodu, ubrania..itp. o ile są wybrane przez nas świadomie mogą coś o nas powiedzieć. Zaskakujące są także wyniki badań, przytoczone przez autora. Wiedzieliście np. że nasze źrenice rozszerzają się, kiedy widzimy osobę, którą lubimy, a zwężają się na widok osoby nielubianej?

Książka jest całkiem przyjemna i czyta się ją z uśmiechem oraz zaciekawieniem. Na plus przemawia duża ilość przystępnie podanych analiz psychologicznych. Szatana, zawartego w tytule, jakoś nie dostrzegłam:P

Na koniec jeszcze taki mały cytat dla kobiet: "Przeciętny mężczyzna jest przede wszystkim zwierzęciem, a dopiero w następnej kolejności- romantykiem."

czwartek, 6 czerwca 2013

Lucas - Ucieczka z piekła



Autor: Lucas
Tytuł: Ucieczka z piekła - pamiętnik satanisty (Vier Jahre Holle und zuruck)
Przekład: Marta de Laurans
Wyd.: Interart
Ilość stron: 180
Data wydania: 1996

Hmm.. mam mieszane uczucia w stosunku do tej książki...

Nie wierzę w ani jedno słowo napisane w tej książce. Taki problem nie istnieje, a już na pewno nie w Niemczech. 
- tymi słowami księdza Hauskellera rozpoczyna się opowiadanie. I dokładnie to sobie pomyślałam już po kilku stronach. Po połowie byłam już przekonana, że całość to stek kłamstw. A teraz pogrzebałam trochę w necie... i okazało się, że to była jednak prawda. Cóż.. nadal nie zmienia to faktu, że opowieść jest pełna absurdu. Pełna ludzkiej naiwności, głupoty, strachu i mylenia pojęć.

Lucas - główny bohater i narrator - to nastolatek z trudnym charakterem, bez rodziców i wsparcia. Książka przedstawia nam jego losy od 15 do 18 roku życia, kiedy to trafił w ramiona satanistów. A stało się to zupełnie przypadkowo...

Chłopiec mieszkał w internacie. Od zawsze sprawiał problemy wychowawcze, był agresywny, trudno mu było nawiązać normalne kontakty z otoczeniem. Pewnej nocy  kolega zaproponował, że zabierze go w fajne miejsce, gdzie można się zabawić. Zwabiony, wsiadł do samochodu... i tej decyzji będzie żałował do końca życia. Miejsce wcale przyjemne nie było, opustoszały budynek, ludzie w dziwnych habitach.. Lucas nie wiedział, co go czeka. Obrzędy podczas czarnej mszy go przerażały. Szeptania łacińskich formułek, zabijanie zwierząt.. i zmuszenie go do wypicia krwi. Potem było już tylko gorzej. Każde kolejne spotkanie obfitowało w brutalne czyny - pobicia, gwałty, składanie ofiar ze zwierząt..oraz ludzi. Jakakolwiek próba niewykonania się z zadania wiązała się z karą. A skoro sataniście uwielbiali się znęcać, to w trakcie takiej kary dochodziło do najgorszych rzeczy. Chęć odejścia z grupy zaś oznaczała tortury i śmierć.

Lucas musiał poświęcić swoje nieliczne przyjaźnie dla nowych "braci". Każda bliższa znajomość z kimś spoza grupy była agresywnie niszczona. Chłopiec dojrzewał wśród nienawiści, morderstw i kultu Szatana. Z czasem awansował zdobywając kolejne stopnie wtajemniczenia. Siła wzbudzała w nim radość i pewność siebie. Okazywanie jej innym - satysfakcje. Jego emocje nie były już przesiąknięte strachem, lecz mocą.

Czy Lucas opuścił grupę? Ile musiał jeszcze poświęcić? Ile wytrwać? Odpowiedzi znajdziecie w książce.

Teraz przyznaję, że sama po tą pozycję bym nie sięgnęła. Dostałam ją z polecenia, więc zmusiłam się, żeby ją skończyć. A łatwo nie było, bo strasznie raziła mnie zarówno postać Lucasa, jak i treść. Czy odczuwałam jakąś litość i współczucie w stosunku do niego? Nie.. może i sam sobie tego nie zgotował, ale w sumie nie zrobił też nic, żeby z tego wyjść, a czasem wręcz czerpał z tego przyjemność. Jak na dziecko z przytułku, nie powodziło mu się źle. Kiedy internat mu nie pasował, dostał mieszkanie (w wieku 15 lat!). Dobrze im tam w Niemczech, co?:P
Poza tym, jak wspomniałam wcześniej, książka zawiera też wiele absurdów. Chłopiec mówi np. że na pierwszej mszy kapłan satanistyczny odprawił na nim egzorcyzmy, aby zniszczyć w nim chrześcijaństwo (że co?!). Kto wypędza złe duchy w imię Boga...robiąc to na rzekomej czarnej mszy ku czci Szatana?;) albo, że odgryzł i zjadł głowę chomika, żeby przejść na wyższy poziom. Rozumiem, że mogła to być sekta z jakimiś nawiedzonymi sadystami, ale co to ma wspólnego z satanizmem? Sataniści to hedoniści, racjonaliści, humaniści. Nie jedzą kotów i nie biegają po cmentarzach..zajmują się głównie własnym rozwojem.. trochę teorii by się niektórym przydało... ech..ale cóż zrobić.. a więc ci pseudosataniści.. zabijali również w bestialski sposób ludzi.. i jakoś nigdy tych ludzi nie szukano ( Lucas kupował codziennie gazety, żeby sprawdzać czy nie ma wzmianki o zaginionych). Zabijano też noworodki, które rodziły kobiety ze wspólnoty. Żeby dodać smaczku - matki zjadały ich serduszka.. Hmm..wątpię, żeby udało im się ukryć tyle ciąż i porodów, nie mówiąc o ciałach. Ale skoro to wszystko najprawdziwsza prawda, to przestrzegam was drogie dzieci przed sektami.. i tą książką. Wymęczycie się strasznie. Pozostawię bez oceny.

poniedziałek, 27 maja 2013

Nicci French - Kraina Życia



Autorzy: Nicci Gerard i Sean French
Tytuł: Kraina Życia (Land of the Living)
Przekład: Andrzej Leszczyński
Wyd.:  Książnica
Ilość stron: 405
Data wydania: 2010
Ocena: 7,5/10


Nicci French to pseudonim, pod którym kryje się małżeństwo Nicci Gerard i Sean French. Oboje są dziennikarzami. Zadebiutowali w 1995r. powieścią Gra Pamięci. Kraina Życia to ich siódma wspólna książka.

Wyobraźmy sobie, że budzimy się z głębokiego snu.. powoli powraca do nas rzeczywistość..jeszcze nie do końca wiemy co dzieje się wokół. Najpierw czujemy ból i odrętwienie.. ciężko nam poruszyć kończynami.. robi się zimno.. a my nagle zdajemy sobie sprawę, że miejsce w którym jesteśmy nie jest naszym wygodnym łóżkiem, a wilgotnym i śmierdzącym pomieszczeniem. Nic nie widzimy, gdyż na głowę ktoś naciągnął nam kominiarkę. Nasze dłonie i stopy są skrępowane. Początkowo próbujemy sobie to jakoś racjonalnie wytłumaczyć.. może wypadek, jakiś paraliż.. przecież w końcu ktoś po nas przyjdzie, zacznie nas szukać. Z czasem jednak coraz mniej w to wierzymy. Jedynym co nam pozostaje jest walka. Ta wewnętrzna, aby nabrać sił i nie złamać się psychicznie; oraz walka słowna, a może nawet fizyczna z oprawcą, który czai się w ciemności. Obserwuje i chichocze z naszych prób uwolnienia się i wiary, że jednak to przetrwamy.

Ponoć wiara czyni cuda. I czasem, kiedy już naprawdę dostąpimy tego cudu, to życie i tak wprowadzi nas z jednego absurdu w drugi. Abbie postanowiła walczyć. Usilnie wierzyła, że uda jej się wyjść cało z opresji. I tak się też stało. Ale spróbujmy ponownie wczuć się w jej sytuację. Udaje nam się uciec. Jesteśmy przemarznięci, odwodnieni, osłabieni, a nasze ciało ma liczne ślady pobicia. Trafiamy do szpitala, przesłuchują nas policjanci.. i co? I nagle stwierdzają, że wszystko sobie wymyśliliśmy. Jako wieloletnia ofiara przemocy o skłonnościach do depresji.. przecież chcieliśmy tylko zwrócić na siebie uwagę! Zostajemy odesłani do domu. W pamięci mamy dziurę, a gdzieś w mieście chodzi sobie na wolności nasz oprawca. Żyć, nie umierać;) Co zrobić by uwolnić się od lęku i sprawić, by ludzie zaczęli nam wierzyć? Jak odbudować życie, które prowadziliśmy zanim doszło do porwania? Abbie powoli składa elementy swojej układanki... która być może zaprowadzi ją do celu..

Książka porywa nas akcją. Postać głównej bohaterki jest świetnie zarysowana. Dodatkowo narracja pierwszoosobowa pozwala nam wejść w jej myśli i zobaczyć całą historię z jej perspektywy. Polubiłam Abbie praktycznie od samego początku. Za siłę charakteru, dążenie do celu i pewien dystans do tej trudnej sytuacji. Przyznaję, że nawet wkurzałam się, kiedy coś jej nie wychodziło, a ludzie wokół traktowali jak wariatkę. Nie mam tej książce nic do zarzucenia, oprócz zakończenia. Zostawia lekki niedosyt. Trochę, jakby autorzy całą swoją kreatywność włożyli w 90% powieści i na koniec już jej zabrakło. Szkoda, bo ciekawe zakończenie idealnie dopełniłoby całość.


czwartek, 23 maja 2013

Agata Christie - Pani McGinty nie żyje



Autor: Agata Christie
Tytuł: Pani McGinty nie żyje (Mrs McGinty's Dead)
Przekład: Ewa Życieńska
Wyd.: Dolnośląskie
Ilość stron: 248
Data wydania: 2006
Ocena: 8/10


Pani McGinty nie żyje..a jej zabójca również niedługo straci życie. James Bentley został skazany na śmierć za morderstwo w celu rabunkowym. Był lokatorem pani McGinty. Dziwny, małomówny, a raczej rozmawiający sam ze sobą... Nie miał przyjaciół, nie był lubiany, a jakiś czas temu jeszcze stracił pracę. Czy nie trudno uznać go za winnego? Miał zarówno motyw, jak i charakter, który pasuje do zabójcy. Inspektor Spence ma jednak pewne wątpliwości. Mimo dowodów, dręczy go myśl, czy aby przypadkiem nie posłał na śmierć niewinnego człowieka. Z tymi wyrzutami sumienia udaje się do Herkulesa Poirota.

Tak zaczyna się kolejny świetny kryminał Agaty Christie. Główną rolę w dochodzeniu odegra słynny detektyw Poirot, choć swoje trzy grosze dołoży również pani Oliver (pisarka - pojawia się w innych książkach A.Ch.). A zagadka do rozwiązania nie będzie łatwa. Wszystko wskazuje na Bentley'a. Zabójstwo miało miejsce kilka miesięcy wcześniej. Mało kto pamięta szczegóły z tego dnia. Jednak w każdym miasteczku jest miejsce, w którym wrze od mniejszych i większych ploteczek. W Broadhinny tym miejscem jest poczta. 

Ale dlaczego pani McGinty musiała zginąć? Była zwykłą sprzątaczką. Pracowała w kilku domach, a ludzie cenili sobie jej pracę. Jednak sprzątając pokoje, miała dostęp do różnych rzeczy. Być może znalazła coś, co mogłoby skompromitować któregoś pracodawcę. I nie chciała trzymać języka za zębami. Na poczcie Poirot dowiaduje się, że przed śmiercią napisała list...

Lista podejrzanych rośnie wraz z kolejnymi stronami książki. Co chwilę dochodzą fakty, które rzucają nowe światło na sprawę. A my.. ciągle obstawiamy kogoś, kto na koniec okazuje się niewinny:P Nie wiem jak to się dzieje, ale w twórczości Christie chyba jeszcze nigdy nie udało mi się dobrze wytypować sprawcy;) I między innymi za to ją polecam :)





piątek, 17 maja 2013

Jacek Piekara - Młot na czarownice




Autor: Jacek Piekara
Tytuł: Młot na czarownice
Wyd.: Fabryka Słów
Ilość stron: 320
Data wydania: 2003
Ocena: 7/10


Mój Boże - pomyślałem - czyżby sądziła, że każdy na widok proboszcza będzie padał na kolana i brał się do żarliwego całowania pierścienia albo dłoni? Ha, lepszych od niego miałem już na swoim stole! Zresztą nigdy nie przepadałem za księżmi, bo trudno było znaleźć istoty bardziej plugawe, sprośne i chciwe zysku za wszelką cenę. Przy tym pełne wyjątkowej obłudy i fałszu, zawsze skłonne dręczyć słabszych od siebie, a gnące się przed mocniejszymi oraz łączące wyuczoną na pamięć wiedzę teologiczną z przyrodzoną ciemnotą umysłu.

Inkwizytor Jego Ekcelencji biskupa Hez-hezronu powraca w pełnej krasie. Jako uniżony sługa i człowiek ogromnej wiary Mordimer musi zmierzyć się z kolejnymi przypadkami herezji, które spotyka na swojej drodze. A zło czai się nie tylko w postaci pięknych czarownic. Bo dlaczego nie miałoby się ukrywać w majętnych i poważanych osobistościach miasta..a może nawet pod sutanną księży? W końcu zdanie na ich temat nasz szanowny inkwizytor wyłożył dość jasno. Jednak pamiętajmy, że Mordimer nie ulega stereotypom i dokładnie bada intrygujące plotki..

Kto tym razem zostanie osądzony? I w jakie miejsca uda się Madderin, siejąc strach i gniew boży? Najpierw zapoznamy się z historią chłopca, którego życie zostało naznaczone stygmatami. Następnie zostaniemy zaproszeni na uroczyste...powieszenie, gdzie przewidywano mistrzowski pokaz umiejętności kata. Spod szubienicy udamy się do zmysłowego demona Hagath. A od niej prosto do siedziby wampirów. Zmęczeni podróżą chcielibyśmy na chwilę odpocząć. Wittingen wydaje się odpowiednim miejscem do tego, chociażby z prostego powodu, iż właśnie do niego wkroczyliśmy. Przez przypadek..ale czyż to nie przeznaczenie sprowadziło inkwizytora w środek gniazda herezji.. Pozostaje nam tylko liczyć na to, że sprawa zakończy się szybko i z pozytywnym skutkiem.. dla samego Madderina.

Młot na czarownice podobał mi się bardziej niż pierwsza część (Sługa Boży - przyp.). Ciekawe przygody  Mordimera czasem zaskakują, czasem rozśmieszają. Czarny humor, niedobre wino i kobiety...czyli coś, czego Piekara nie szczędzi nam w tych opowieściach. Rozwinięte zostały bardziej opisy tortur, a postać inkwizytora nabrała barw (i to nie wyłącznie z powodu ochlapania krwią przesłuchiwanych;). Polecam tym, którzy już poznali Madderina i tym, którzy chcą rozpocząć z nim krucjatę;)


środa, 8 maja 2013

Joe Hill - Upiory XX wieku


Autor: Joe Hill
Tytuł: Upiory XX wieku (20th Century Ghosts)
Przekład: Piotr Amsterdamski
Wyd.: Albatros
Ilość stron: 432
Data wydania: 2009
Ocena: 6/10


Po ojcu nadszedł czas na syna. Upiory XX wieku to jego pierwsza książka, zawierająca 15 opowiadań. Każde z nich ma średnio ok.30 stron. Jak to w takich zbiorach bywa, są opowiadania lepsze i gorsze. Niektóre trochę nudzą, inne intrygują i wzbudzają emocje. W skład wchodzą:
  • Najlepszy nowy horror - Redaktor pisma o horrorach otrzymuje pewnego dnia opowiadanie. Jest nim zachwycony i pragnie odnaleźć autora. Kiedy już udaje mu się zdobyć adres i podjeżdża pod jego dom na spotkanie..ogarnia go dziwny niepokój..czyżby prawdziwy horror czekał na niego w środku..? 
  • Duch XX wieku - W małym kinie Rosebud atrakcją może być nie tylko dobry film, ale również towarzystwo, w jakim zostanie on obejrzany. Tego dostąpić mogą jednak tylko nieliczni, ponieważ Imogene Gilchrist nie pokazuje się każdemu. Jeśli jednak już cię wybierze, uwierz, że ten seans zapamiętasz do końca życia.
  • Pop Art - Jak to jest, kiedy Twój najlepszy przyjaciel jest nadmuchiwany? Hmm.. musisz uważać, by nie zrobić mu krzywdy, jak również by nie zrobił tego nikt inny. A ta, swojego rodzaju, odmienność pobudza niektórych do różnych zachowań.
  • Usłyszysz śpiew szarańczy - Francis Kay wzbudzał podziw wśród dzieciaków tym, że zjadał owady. Ale do czasu.. kiedy sam stał się jednym z nich. Pewnego poranka budzi się jako wielka szarańcza. Lepiej nie stawać mu na drodze, szczególnie kiedy jest głodny.
  • Synowie Abrahama - Max i Rudolf. Nie wiedzieli, że ich ojciec - lekarz ma swoje małe tajemnice. Zakaz wstępu do jego gabinetu jednak tylko pobudzał ich wyobraźnię i zachęcał, by zakradać się tam podczas jego nieobecności. Kiedy w trakcie zabawy, odkrywają tam coś dziwnego, ojciec postanawia zdradzić im swój mroczny sekret pogromcy wampirów.
  • Lepiej niż w domu - Wzruszająca opowieść o relacji (znowu) między ojcem a synem. Nie ma tu grozy, jest dużo uczuć. Napisana z perspektywy chorego chłopca, którego jest w stanie uspokoić tylko ojciec. O ile sam jest niezwykle nerwowy i podczas meczy (gra w baseball) o wszystko się awanturuje, to przy dziecku odkrywamy jego wrażliwą naturę.
  • Czarny telefon - Czasem chęć pomocy komuś może wpakować nas w niezłe tarapaty..nawet prowadzące do śmierci. I nagle znajdujemy się w zimnej piwnicy, ściany są wygłuszone, a nam doskwiera głód i pragnienie. W takiej sytuacji znalazł się Finney. Jego jedyną nadzieją jest czarny telefon na ścianie. Szkoda tylko, że nie działa..tzn. nie do końca. Bo nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś zmarły będzie chciał z nami pogadać..
  • Między metami (bazami) - Wyatt nie potrafi sobie nigdzie znaleźć miejsca. Nie jest zbyt inteligentny, ani nawet miły. Kiedy po raz kolejny traci pracę z powodu swojego zachowania, niespodziewanie staje się świadkiem tragedii. Jak potoczą się dalej jego losy?
  • Peleryna - głupi kostium na Halloween, a może posiadająca niezwykłe właściwości peleryna? Kiedy Eric spadał z drzewa ona uniosła go w powietrzu.. ale może to była tylko halucynacja. W końcu jego brat spadł ze schodów, kiedy próbował później na niej latać. Po wielu latach Eric wraca do domu i przypadkiem trafia na starą zabawkę. Może czas sprawdzić czy jeszcze działa?
  • Ostatnie tchnienie - Ludzie mają różne pomysły na swoje życie. Ale Alinger wybił się ponad przeciętność tym, co postanowił kolekcjonować. Wchodząc do jego osobliwego muzeum ludzie nie spodziewają się takich zbiorów, gdyż nasz szanowny jegomość kolekcjonuje..ostatnie tchnienia. Cóż..może chcielibyście posłuchać, jak umierał ktoś sławny?
  • Martwe drzewo - hmm..tutaj nie zdradzę szczegółów, gdyż opowiadanie ma jedynie 2 strony.. i mogłabym za dużo napisać;)
  • Śniadanie wdowy - Killian podróżuje wskakując i wyskakując z pociągów. Gdy jego przyjaciel umiera, nagle zostaje sam. Tym razem droga prowadziła do Northampton, gdzie na takich włóczęgów czaił się, słynący z okrucieństwa, gliniarz. Killian wyskakuje więc wcześniej, przy okazji skręcając sobie kostkę. Utykając trafia na ścieżkę do jakiegoś domu. Zmęczony i głodny postanawia zapukać..
  • Bobby Conroy wraca z zaświatów - Jak to jest spotkać swoją dawną miłość na planie "Świtu żywych trupów"? Nawet w przebraniu zombie ją rozpoznał. Nadarzyła się okazja, aby trochę powspominać oraz.. poznać rodzinę Harriet. Bo jak się okazało, kobieta ma już męża i kilkuletnie dziecko.
  • Maska mojego ojca - Podczas wyjazdu nad jezioro chłopiec zostaje wciągnięty przez rodziców w dziwną grę. Pozornie wszystko jest wymyślone.. karciani ludzie, antykwariuszka i inne postacie. Na miejscu gra jeszcze bardziej się rozwija, wprowadzono nowe osoby, a na twarze założono maski. Coś jest jednak nie w porządku.. czy to wszystko dzieje się naprawdę?
  • Dobrowolne zamknięcie - Mały Morris żyje w swoim świecie. Stwierdzano u niego wiele różnych chorób psychicznych, lecz rodzice nigdy nie dali mu tego odczuć. Jego twierdzą była piwnica, gdzie budował ogromne labirynty z pudełek. Spędzał tam całe dnie i wydawało się, że traci kontakt z rzeczywistością. Ale on wszystko kontrolował na swój sposób. Gdy jego brat zastanawia się w jaki sposób pozbyć się kolegi.. Morris podsuwa mu pewien pomysł..
Muszę przyznać, że trochę męczyłam się z tą książką. Poziom opowiadań jest nierówny. Zdecydowanie najgorsze jest - Usłyszysz śpiew szarańczy, a najlepsze - Lepiej niż w domu. Intryguje również Maska mojego ojca i Pop Art. Wprowadzają w inny świat, w którym do końca nie wiadomo już, co jest prawdziwe.

Starałam się nie patrzeć na Hilla przez pryzmat ojca. Jego opowiadania są ciekawe, ale niektórym brakuje jeszcze polotu. Czytałam jego późniejsze Pudełko w kształcie serca, dlatego wiem, że stać go na więcej:) Niemniej jednak polecam, jako lekturę uzupełniającą;)
 

niedziela, 28 kwietnia 2013

Stephen King - Colorado Kid



Autor: Stephen King
Tytuł: Colorado Kid (The Colorado Kid)
Przekład: Maciejka Mazan
Wyd.: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 120
Data wydania: 2005
Ocena: 7/10


Tak się składa, że ostatnio w tym samym czasie czytałam zarówno książkę ojca, jak i syna;) Mowa oczywiście o: S.King i J.Hill. To ciekawe, móc wniknąć w oba te światy, dostrzegając podobieństwa i różnice w głowach dwóch spokrewnionych i utalentowanych osób. Intrygujące, że może się zrodzić tyle różnorodnych pomysłów pod jednym dachem (pomijam już tutaj pozostałych członków rodziny, bo z ich twórczością jeszcze nie dane mi było się zetknąć) :)Nie będę ukrywać, że King jest moim ulubionym pisarzem i jego pióro ubóstwiam pod niebiosa...do syna powoli się przekonuję, ale na ten temat wypowiem się w następnej recenzji, opisując Upiory XX w.;)

Colorado Kid  to krótka opowieść, którą można przeczytać za jednym podejściem. Fanów twórczości pisarza, przyzwyczajonych do opasłych egzemplarzy, może nieco zdziwić fakt, że liczy ona niewiele ponad 100 stron. Pozornie można stwierdzić, że słynne gawędziarstwo Kinga zostało tu trochę ograniczone. Nic bardziej mylnego;) Przejdźmy zatem do treści...

Na wyspę Moose-Lookit przyjeżdża początkująca dziennikarka Stephanie McCann. Ma ona podjąć praktykę w jednej z lokalnych gazet. Pomaga jej w tym dwóch doświadczonych (ponad 90-letnich) dziennikarzy, którzy w ramach nauki opowiadają jej różne historie. Są to historie z kategorii: "nie do końca wyjaśnione". Chcą w ten sposób pobudzić umysł praktykantki to myślenia, zadawania odpowiednich pytań i drążenia tematu. Najważniejszą i zarazem najciekawszą historią z tamtego terenu, jaka przychodzi im na myśl, to opowieść o człowieku nazwanym Colorado Kid. Ksywka powstała z czasem, gdyż początkowo nie znano tożsamości owego mężczyzny. Znaleziono go na plaży wczesnym rankiem, gdy leżał wsparty o kosz na śmieci. Para nastolatków, która wybrała się tego dnia na jogging, na długo zapamiętała ten poranek, no ale..niecodziennie znajduje się się trupa.. Dochodzenie wykazuje śmierć naturalną, ale dziennikarzom kilka rzeczy nie pasuje...i sami rozpoczynają własne śledztwo.

Powieść jest w zasadzie długim dialogiem między mężczyznami a Stephanie. Dave i Vince to zgrana para cynicznych staruszków, a Stephi ambitną i dociekliwą 20-latką. Między rozmowami King raczy nas opisem tego, co jedzą, piją i w jakich miejscach siedzą nasi bohaterowie (gawędziarstwa nigdy dość;). 

Książkę oceniam pozytywnie, choć równie dobrze mogłaby znaleźć się w jakimś zbiorze opowiadań, a nie stanowić osobną pozycję. Jest zdecydowanie zbyt krótka dla mnie...i zbyt szybko się kończy. W momencie kiedy akcja się rozwija i ciekawość rośnie..to nagle mamy koniec. Cóż..został mi pewien niedosyt..



piątek, 19 kwietnia 2013

Simon Beckett - Zapisane w kościach






Autor: Simon Beckett
Tytuł: Zapisane w kościach (Written in bone)
Przekład: Jan Kraśko
Wyd.: Amber
Ilość stron: 332
Data wydania: 2011
Ocena: 9/10

Simon Beckett jest brytyjskim pisarzem i dziennikarzem. Zasłynął serią powieści o doktorze Hunterze, który pełni funkcję antropologa sądowego. Czasem wychodzi też poza obszar swych badań, by odkryć historię zdarzeń, jakie miały miejsce przed dokonaniem morderstw.

Zapisane w kościach  to druga część serii. Zaczęłam nie po kolei, ale książki można czytać w dowolnej kolejności, gdyż ich wątki nie łączą się aż tak bardzo. Każda jest jakby osobną częścią, a łączy je główny bohater. Tą pozycja trafiła w moje ręce z polecenia przyjaciółki. W związku z tym, że mamy podobny książkowy gust, więc zaufałam i oddałam się lekturze;)

Początek powieści przywiódł mi na myśl serial Kości. I nie chodzi wyłącznie o podobny tytuł, a raczej o sam pomysł na fabułę. Mamy antropologa, zwęglone kości i resztki ciała..oraz zagadkę do rozwiązania. Nie wiemy co się stało, kim jest ofiara i dlaczego zginęła w taki sposób. I to tyle w ramach podobieństw;)

Kości odnaleziono w opuszczonej chacie na małej wyspie na Hebrydach Zewnętrznych, o nazwie Runa. Może nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie to, że stopy i dłoń pozostały nietknięte przez ogień. Reszta spłonęła praktycznie doszczętnie. Przypominało to trochę niewyjaśnione przypadki samozapłonu. Doktor Hunter ma niełatwe zadanie. Zbadanie materiału, który pozostał przy braku odpowiedniego sprzętu i braku przychylności części społeczności wyspiarzy.

Pobyt na Runie miał być jedynie chwilowy. Jechać - zbadać- wrócić. Wszystko zaczyna się komplikować wraz z pogorszeniem pogody. Sztormy, deszcze i wichury odcinają małą wyspę od świata. Nie ma łączności telefonicznej, prądu.. a nastroje wśród ludzi stają się coraz gorsze..  Hunter musi wykonać nie tylko swoją pracę, ale także stać się na chwilę detektywem i pomocnikiem policji. W tropieniu zabójcy wspiera go emerytowany gliniarz Brody, spasiony i wiecznie na kacu - policjant Fraser oraz młody bystry Duncan.

Przez większość książki byłam przekonana, że już wiem kto zabija;) heh Myślałam sobie, że z jednej strony wydaje się to zbyt proste, a z drugiej - wszystko mi pasuje. Dalsze rozdziały albo utwierdzały mnie w moim przekonaniu, albo sugerowały coś zupełnie innego, odwracając moją uwagę na innych podejrzanych..W głowie prowadziłam własne dochodzenie. I mimo to, zostałam całkowicie zaskoczona zakończeniem:) Książka zasysa czasowo, więc nie bądźcie zdziwieni, jeśli klasyczne: "jeszcze tylko jeden rozdział", zamieni się w kolejnych 5;) zdecydowanie polecam!

sobota, 13 kwietnia 2013

Jacek Piekara - Sługa Boży


Autor: Jacek Piekara
Tytuł: Sługa Boży
Wyd: Fabryka Słów
Ilość stron: 275
Data wydania: 2003
Ocena: 7/10

Piekara wprowadza nas w brutalny i bluźnierczy świat przygód pewnego inkwizytora. Po tym jak Chrystus zszedł z krzyża, by pokazać swą siłę, niszcząc wrogów..rozpoczyna się okres prześladowań i stosów...

Mordimer Madderdin - inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu - jest zarówno głównym bohaterem, jak i narratorem całej powieści. W każdym rozdziale opowiada inną historię ze swej pracy. Jego życie upływa na poszukiwaniu heretyków i pogan. Nie omieszka przy okazji solidnie ich torturować, używając swych fascynujących narzędzi;) Pomiędzy odprawianiem ludzi na stos, Mordimer znajduje uciechę w piciu wina i zabawianiem się z kobietami (nieważne czy dziwka czy pragnąca odwdzięczyć się za pomoc dziewczyna). Inkwizytor jest bardzo łasy na kobiece wdzięki.

Nie mniej barwni są jego towarzysze przygód, a mianowicie Kostuch i Bliźniacy. Każdy z nich posiada niezwykłe wręcz zdolności, które pomagają w tropieniu zbłąkanych owieczek. Taki np.Kostuch - niezły przystojniaczek - przeraża wyglądem, jak i zręczną walką. Ponadto ma wybitną pamięć, więc lepiej nie wchodzić mu w drogę. Wszyscy razem stanowią zdegenerowaną grupkę, która szybko i skutecznie wypełnia misje, uwalniając świat od "zła".

Autor raczy nas niejednokrotnie brutalnymi opisami, stekiem wulgaryzmów i ironicznym humorem. Ale to wszystko tworzy specyficzny klimat. Nie można odmówić mu wyobraźni i lekkości pióra. Podobało mi się i chętnie sięgnę po kolejne części. Jednak nie mogę powiedzieć, że akcja mnie porwała. Zachwyty zostawię więc na później. Tymczasem dodam jeszcze, że już kiedyś czytałam "Sługę..", ale było to tak dawno, że postanowiłam odświeżyć co nieco wspomnienia. Myślę, że było warto:)