piątek, 17 maja 2013

Jacek Piekara - Młot na czarownice




Autor: Jacek Piekara
Tytuł: Młot na czarownice
Wyd.: Fabryka Słów
Ilość stron: 320
Data wydania: 2003
Ocena: 7/10


Mój Boże - pomyślałem - czyżby sądziła, że każdy na widok proboszcza będzie padał na kolana i brał się do żarliwego całowania pierścienia albo dłoni? Ha, lepszych od niego miałem już na swoim stole! Zresztą nigdy nie przepadałem za księżmi, bo trudno było znaleźć istoty bardziej plugawe, sprośne i chciwe zysku za wszelką cenę. Przy tym pełne wyjątkowej obłudy i fałszu, zawsze skłonne dręczyć słabszych od siebie, a gnące się przed mocniejszymi oraz łączące wyuczoną na pamięć wiedzę teologiczną z przyrodzoną ciemnotą umysłu.

Inkwizytor Jego Ekcelencji biskupa Hez-hezronu powraca w pełnej krasie. Jako uniżony sługa i człowiek ogromnej wiary Mordimer musi zmierzyć się z kolejnymi przypadkami herezji, które spotyka na swojej drodze. A zło czai się nie tylko w postaci pięknych czarownic. Bo dlaczego nie miałoby się ukrywać w majętnych i poważanych osobistościach miasta..a może nawet pod sutanną księży? W końcu zdanie na ich temat nasz szanowny inkwizytor wyłożył dość jasno. Jednak pamiętajmy, że Mordimer nie ulega stereotypom i dokładnie bada intrygujące plotki..

Kto tym razem zostanie osądzony? I w jakie miejsca uda się Madderin, siejąc strach i gniew boży? Najpierw zapoznamy się z historią chłopca, którego życie zostało naznaczone stygmatami. Następnie zostaniemy zaproszeni na uroczyste...powieszenie, gdzie przewidywano mistrzowski pokaz umiejętności kata. Spod szubienicy udamy się do zmysłowego demona Hagath. A od niej prosto do siedziby wampirów. Zmęczeni podróżą chcielibyśmy na chwilę odpocząć. Wittingen wydaje się odpowiednim miejscem do tego, chociażby z prostego powodu, iż właśnie do niego wkroczyliśmy. Przez przypadek..ale czyż to nie przeznaczenie sprowadziło inkwizytora w środek gniazda herezji.. Pozostaje nam tylko liczyć na to, że sprawa zakończy się szybko i z pozytywnym skutkiem.. dla samego Madderina.

Młot na czarownice podobał mi się bardziej niż pierwsza część (Sługa Boży - przyp.). Ciekawe przygody  Mordimera czasem zaskakują, czasem rozśmieszają. Czarny humor, niedobre wino i kobiety...czyli coś, czego Piekara nie szczędzi nam w tych opowieściach. Rozwinięte zostały bardziej opisy tortur, a postać inkwizytora nabrała barw (i to nie wyłącznie z powodu ochlapania krwią przesłuchiwanych;). Polecam tym, którzy już poznali Madderina i tym, którzy chcą rozpocząć z nim krucjatę;)


środa, 8 maja 2013

Joe Hill - Upiory XX wieku


Autor: Joe Hill
Tytuł: Upiory XX wieku (20th Century Ghosts)
Przekład: Piotr Amsterdamski
Wyd.: Albatros
Ilość stron: 432
Data wydania: 2009
Ocena: 6/10


Po ojcu nadszedł czas na syna. Upiory XX wieku to jego pierwsza książka, zawierająca 15 opowiadań. Każde z nich ma średnio ok.30 stron. Jak to w takich zbiorach bywa, są opowiadania lepsze i gorsze. Niektóre trochę nudzą, inne intrygują i wzbudzają emocje. W skład wchodzą:
  • Najlepszy nowy horror - Redaktor pisma o horrorach otrzymuje pewnego dnia opowiadanie. Jest nim zachwycony i pragnie odnaleźć autora. Kiedy już udaje mu się zdobyć adres i podjeżdża pod jego dom na spotkanie..ogarnia go dziwny niepokój..czyżby prawdziwy horror czekał na niego w środku..? 
  • Duch XX wieku - W małym kinie Rosebud atrakcją może być nie tylko dobry film, ale również towarzystwo, w jakim zostanie on obejrzany. Tego dostąpić mogą jednak tylko nieliczni, ponieważ Imogene Gilchrist nie pokazuje się każdemu. Jeśli jednak już cię wybierze, uwierz, że ten seans zapamiętasz do końca życia.
  • Pop Art - Jak to jest, kiedy Twój najlepszy przyjaciel jest nadmuchiwany? Hmm.. musisz uważać, by nie zrobić mu krzywdy, jak również by nie zrobił tego nikt inny. A ta, swojego rodzaju, odmienność pobudza niektórych do różnych zachowań.
  • Usłyszysz śpiew szarańczy - Francis Kay wzbudzał podziw wśród dzieciaków tym, że zjadał owady. Ale do czasu.. kiedy sam stał się jednym z nich. Pewnego poranka budzi się jako wielka szarańcza. Lepiej nie stawać mu na drodze, szczególnie kiedy jest głodny.
  • Synowie Abrahama - Max i Rudolf. Nie wiedzieli, że ich ojciec - lekarz ma swoje małe tajemnice. Zakaz wstępu do jego gabinetu jednak tylko pobudzał ich wyobraźnię i zachęcał, by zakradać się tam podczas jego nieobecności. Kiedy w trakcie zabawy, odkrywają tam coś dziwnego, ojciec postanawia zdradzić im swój mroczny sekret pogromcy wampirów.
  • Lepiej niż w domu - Wzruszająca opowieść o relacji (znowu) między ojcem a synem. Nie ma tu grozy, jest dużo uczuć. Napisana z perspektywy chorego chłopca, którego jest w stanie uspokoić tylko ojciec. O ile sam jest niezwykle nerwowy i podczas meczy (gra w baseball) o wszystko się awanturuje, to przy dziecku odkrywamy jego wrażliwą naturę.
  • Czarny telefon - Czasem chęć pomocy komuś może wpakować nas w niezłe tarapaty..nawet prowadzące do śmierci. I nagle znajdujemy się w zimnej piwnicy, ściany są wygłuszone, a nam doskwiera głód i pragnienie. W takiej sytuacji znalazł się Finney. Jego jedyną nadzieją jest czarny telefon na ścianie. Szkoda tylko, że nie działa..tzn. nie do końca. Bo nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś zmarły będzie chciał z nami pogadać..
  • Między metami (bazami) - Wyatt nie potrafi sobie nigdzie znaleźć miejsca. Nie jest zbyt inteligentny, ani nawet miły. Kiedy po raz kolejny traci pracę z powodu swojego zachowania, niespodziewanie staje się świadkiem tragedii. Jak potoczą się dalej jego losy?
  • Peleryna - głupi kostium na Halloween, a może posiadająca niezwykłe właściwości peleryna? Kiedy Eric spadał z drzewa ona uniosła go w powietrzu.. ale może to była tylko halucynacja. W końcu jego brat spadł ze schodów, kiedy próbował później na niej latać. Po wielu latach Eric wraca do domu i przypadkiem trafia na starą zabawkę. Może czas sprawdzić czy jeszcze działa?
  • Ostatnie tchnienie - Ludzie mają różne pomysły na swoje życie. Ale Alinger wybił się ponad przeciętność tym, co postanowił kolekcjonować. Wchodząc do jego osobliwego muzeum ludzie nie spodziewają się takich zbiorów, gdyż nasz szanowny jegomość kolekcjonuje..ostatnie tchnienia. Cóż..może chcielibyście posłuchać, jak umierał ktoś sławny?
  • Martwe drzewo - hmm..tutaj nie zdradzę szczegółów, gdyż opowiadanie ma jedynie 2 strony.. i mogłabym za dużo napisać;)
  • Śniadanie wdowy - Killian podróżuje wskakując i wyskakując z pociągów. Gdy jego przyjaciel umiera, nagle zostaje sam. Tym razem droga prowadziła do Northampton, gdzie na takich włóczęgów czaił się, słynący z okrucieństwa, gliniarz. Killian wyskakuje więc wcześniej, przy okazji skręcając sobie kostkę. Utykając trafia na ścieżkę do jakiegoś domu. Zmęczony i głodny postanawia zapukać..
  • Bobby Conroy wraca z zaświatów - Jak to jest spotkać swoją dawną miłość na planie "Świtu żywych trupów"? Nawet w przebraniu zombie ją rozpoznał. Nadarzyła się okazja, aby trochę powspominać oraz.. poznać rodzinę Harriet. Bo jak się okazało, kobieta ma już męża i kilkuletnie dziecko.
  • Maska mojego ojca - Podczas wyjazdu nad jezioro chłopiec zostaje wciągnięty przez rodziców w dziwną grę. Pozornie wszystko jest wymyślone.. karciani ludzie, antykwariuszka i inne postacie. Na miejscu gra jeszcze bardziej się rozwija, wprowadzono nowe osoby, a na twarze założono maski. Coś jest jednak nie w porządku.. czy to wszystko dzieje się naprawdę?
  • Dobrowolne zamknięcie - Mały Morris żyje w swoim świecie. Stwierdzano u niego wiele różnych chorób psychicznych, lecz rodzice nigdy nie dali mu tego odczuć. Jego twierdzą była piwnica, gdzie budował ogromne labirynty z pudełek. Spędzał tam całe dnie i wydawało się, że traci kontakt z rzeczywistością. Ale on wszystko kontrolował na swój sposób. Gdy jego brat zastanawia się w jaki sposób pozbyć się kolegi.. Morris podsuwa mu pewien pomysł..
Muszę przyznać, że trochę męczyłam się z tą książką. Poziom opowiadań jest nierówny. Zdecydowanie najgorsze jest - Usłyszysz śpiew szarańczy, a najlepsze - Lepiej niż w domu. Intryguje również Maska mojego ojca i Pop Art. Wprowadzają w inny świat, w którym do końca nie wiadomo już, co jest prawdziwe.

Starałam się nie patrzeć na Hilla przez pryzmat ojca. Jego opowiadania są ciekawe, ale niektórym brakuje jeszcze polotu. Czytałam jego późniejsze Pudełko w kształcie serca, dlatego wiem, że stać go na więcej:) Niemniej jednak polecam, jako lekturę uzupełniającą;)
 

niedziela, 28 kwietnia 2013

Stephen King - Colorado Kid



Autor: Stephen King
Tytuł: Colorado Kid (The Colorado Kid)
Przekład: Maciejka Mazan
Wyd.: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 120
Data wydania: 2005
Ocena: 7/10


Tak się składa, że ostatnio w tym samym czasie czytałam zarówno książkę ojca, jak i syna;) Mowa oczywiście o: S.King i J.Hill. To ciekawe, móc wniknąć w oba te światy, dostrzegając podobieństwa i różnice w głowach dwóch spokrewnionych i utalentowanych osób. Intrygujące, że może się zrodzić tyle różnorodnych pomysłów pod jednym dachem (pomijam już tutaj pozostałych członków rodziny, bo z ich twórczością jeszcze nie dane mi było się zetknąć) :)Nie będę ukrywać, że King jest moim ulubionym pisarzem i jego pióro ubóstwiam pod niebiosa...do syna powoli się przekonuję, ale na ten temat wypowiem się w następnej recenzji, opisując Upiory XX w.;)

Colorado Kid  to krótka opowieść, którą można przeczytać za jednym podejściem. Fanów twórczości pisarza, przyzwyczajonych do opasłych egzemplarzy, może nieco zdziwić fakt, że liczy ona niewiele ponad 100 stron. Pozornie można stwierdzić, że słynne gawędziarstwo Kinga zostało tu trochę ograniczone. Nic bardziej mylnego;) Przejdźmy zatem do treści...

Na wyspę Moose-Lookit przyjeżdża początkująca dziennikarka Stephanie McCann. Ma ona podjąć praktykę w jednej z lokalnych gazet. Pomaga jej w tym dwóch doświadczonych (ponad 90-letnich) dziennikarzy, którzy w ramach nauki opowiadają jej różne historie. Są to historie z kategorii: "nie do końca wyjaśnione". Chcą w ten sposób pobudzić umysł praktykantki to myślenia, zadawania odpowiednich pytań i drążenia tematu. Najważniejszą i zarazem najciekawszą historią z tamtego terenu, jaka przychodzi im na myśl, to opowieść o człowieku nazwanym Colorado Kid. Ksywka powstała z czasem, gdyż początkowo nie znano tożsamości owego mężczyzny. Znaleziono go na plaży wczesnym rankiem, gdy leżał wsparty o kosz na śmieci. Para nastolatków, która wybrała się tego dnia na jogging, na długo zapamiętała ten poranek, no ale..niecodziennie znajduje się się trupa.. Dochodzenie wykazuje śmierć naturalną, ale dziennikarzom kilka rzeczy nie pasuje...i sami rozpoczynają własne śledztwo.

Powieść jest w zasadzie długim dialogiem między mężczyznami a Stephanie. Dave i Vince to zgrana para cynicznych staruszków, a Stephi ambitną i dociekliwą 20-latką. Między rozmowami King raczy nas opisem tego, co jedzą, piją i w jakich miejscach siedzą nasi bohaterowie (gawędziarstwa nigdy dość;). 

Książkę oceniam pozytywnie, choć równie dobrze mogłaby znaleźć się w jakimś zbiorze opowiadań, a nie stanowić osobną pozycję. Jest zdecydowanie zbyt krótka dla mnie...i zbyt szybko się kończy. W momencie kiedy akcja się rozwija i ciekawość rośnie..to nagle mamy koniec. Cóż..został mi pewien niedosyt..



piątek, 19 kwietnia 2013

Simon Beckett - Zapisane w kościach






Autor: Simon Beckett
Tytuł: Zapisane w kościach (Written in bone)
Przekład: Jan Kraśko
Wyd.: Amber
Ilość stron: 332
Data wydania: 2011
Ocena: 9/10

Simon Beckett jest brytyjskim pisarzem i dziennikarzem. Zasłynął serią powieści o doktorze Hunterze, który pełni funkcję antropologa sądowego. Czasem wychodzi też poza obszar swych badań, by odkryć historię zdarzeń, jakie miały miejsce przed dokonaniem morderstw.

Zapisane w kościach  to druga część serii. Zaczęłam nie po kolei, ale książki można czytać w dowolnej kolejności, gdyż ich wątki nie łączą się aż tak bardzo. Każda jest jakby osobną częścią, a łączy je główny bohater. Tą pozycja trafiła w moje ręce z polecenia przyjaciółki. W związku z tym, że mamy podobny książkowy gust, więc zaufałam i oddałam się lekturze;)

Początek powieści przywiódł mi na myśl serial Kości. I nie chodzi wyłącznie o podobny tytuł, a raczej o sam pomysł na fabułę. Mamy antropologa, zwęglone kości i resztki ciała..oraz zagadkę do rozwiązania. Nie wiemy co się stało, kim jest ofiara i dlaczego zginęła w taki sposób. I to tyle w ramach podobieństw;)

Kości odnaleziono w opuszczonej chacie na małej wyspie na Hebrydach Zewnętrznych, o nazwie Runa. Może nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie to, że stopy i dłoń pozostały nietknięte przez ogień. Reszta spłonęła praktycznie doszczętnie. Przypominało to trochę niewyjaśnione przypadki samozapłonu. Doktor Hunter ma niełatwe zadanie. Zbadanie materiału, który pozostał przy braku odpowiedniego sprzętu i braku przychylności części społeczności wyspiarzy.

Pobyt na Runie miał być jedynie chwilowy. Jechać - zbadać- wrócić. Wszystko zaczyna się komplikować wraz z pogorszeniem pogody. Sztormy, deszcze i wichury odcinają małą wyspę od świata. Nie ma łączności telefonicznej, prądu.. a nastroje wśród ludzi stają się coraz gorsze..  Hunter musi wykonać nie tylko swoją pracę, ale także stać się na chwilę detektywem i pomocnikiem policji. W tropieniu zabójcy wspiera go emerytowany gliniarz Brody, spasiony i wiecznie na kacu - policjant Fraser oraz młody bystry Duncan.

Przez większość książki byłam przekonana, że już wiem kto zabija;) heh Myślałam sobie, że z jednej strony wydaje się to zbyt proste, a z drugiej - wszystko mi pasuje. Dalsze rozdziały albo utwierdzały mnie w moim przekonaniu, albo sugerowały coś zupełnie innego, odwracając moją uwagę na innych podejrzanych..W głowie prowadziłam własne dochodzenie. I mimo to, zostałam całkowicie zaskoczona zakończeniem:) Książka zasysa czasowo, więc nie bądźcie zdziwieni, jeśli klasyczne: "jeszcze tylko jeden rozdział", zamieni się w kolejnych 5;) zdecydowanie polecam!

sobota, 13 kwietnia 2013

Jacek Piekara - Sługa Boży


Autor: Jacek Piekara
Tytuł: Sługa Boży
Wyd: Fabryka Słów
Ilość stron: 275
Data wydania: 2003
Ocena: 7/10

Piekara wprowadza nas w brutalny i bluźnierczy świat przygód pewnego inkwizytora. Po tym jak Chrystus zszedł z krzyża, by pokazać swą siłę, niszcząc wrogów..rozpoczyna się okres prześladowań i stosów...

Mordimer Madderdin - inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu - jest zarówno głównym bohaterem, jak i narratorem całej powieści. W każdym rozdziale opowiada inną historię ze swej pracy. Jego życie upływa na poszukiwaniu heretyków i pogan. Nie omieszka przy okazji solidnie ich torturować, używając swych fascynujących narzędzi;) Pomiędzy odprawianiem ludzi na stos, Mordimer znajduje uciechę w piciu wina i zabawianiem się z kobietami (nieważne czy dziwka czy pragnąca odwdzięczyć się za pomoc dziewczyna). Inkwizytor jest bardzo łasy na kobiece wdzięki.

Nie mniej barwni są jego towarzysze przygód, a mianowicie Kostuch i Bliźniacy. Każdy z nich posiada niezwykłe wręcz zdolności, które pomagają w tropieniu zbłąkanych owieczek. Taki np.Kostuch - niezły przystojniaczek - przeraża wyglądem, jak i zręczną walką. Ponadto ma wybitną pamięć, więc lepiej nie wchodzić mu w drogę. Wszyscy razem stanowią zdegenerowaną grupkę, która szybko i skutecznie wypełnia misje, uwalniając świat od "zła".

Autor raczy nas niejednokrotnie brutalnymi opisami, stekiem wulgaryzmów i ironicznym humorem. Ale to wszystko tworzy specyficzny klimat. Nie można odmówić mu wyobraźni i lekkości pióra. Podobało mi się i chętnie sięgnę po kolejne części. Jednak nie mogę powiedzieć, że akcja mnie porwała. Zachwyty zostawię więc na później. Tymczasem dodam jeszcze, że już kiedyś czytałam "Sługę..", ale było to tak dawno, że postanowiłam odświeżyć co nieco wspomnienia. Myślę, że było warto:)



wtorek, 2 kwietnia 2013

Rosamund Lupton - Potem




Autor: Rosamund Lupton
Tytuł: Potem (Afterwards)
Przekład : Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik
Wyd.:  Świat Książki
Ilość stron: 400
Data wydania: 2012
Ocena: 8/10

To już moje drugie spotkanie z twórczością Rosamund Lupton. Obie pozycje kupiłam w ciemno na wyprzedaży i przyznaję, że nie spodziewałam się takich wrażeń podczas czytania.  Poprzednio podkreślałam niezwykłe nasycenie emocjami całej powieści. Tutaj również nie zabrakło głębokich opisów odczuć, prowadzących nas w zakamarki psychiki bohaterów.

Osobą, która opowiada tragiczną historię jest Grace – 39-letnia matka dwójki dzieci. Słowa skierowane są do męża. To jemu chce przekazać wszystko co czuje i odkrywa podczas swojej pozacielesnej wędrówki. Ale wróćmy do początku..

Jest piękny dzień, a w prywatnej szkole odbywają się zawody sportowe. Na boisku gromadzą się dzieci, nauczyciele oraz rodzice. Tego dnia ma miejsce także inne wydarzenie – urodziny 8-letniego Adama. Jego starsza siostra Jen pełni wtedy funkcję pielęgniarki na wypadek, gdyby któreś z dzieci doznało urazu. Siedzi w gabinecie lekarskim i znudzona pisze smsy z chłopakiem. Nagle włącza się alarm przeciwpożarowy. Ćwiczenia? Nie..nie tym razem ...na ratunek dziewczynie rzuca się matka. Nie zwracając uwagi na ogień i duszący dym, wspina się po schodach na piętro. Obraz się zamazuje… duch powoli wysuwa się z ciała.. które leży już w szpitalu, nieprzytomne. Kobieta wylatuje z sali i spotyka swoją córkę, która również opuściła bezwładne ciało.  Tak zaczyna się historia dramatycznej walki o życie i o wyjaśnienie okoliczności pożaru. Czy było to podpalenie? Jeśli tak, to kto i dlaczego chciałby to zrobić? Być może chodziło o zniszczenie szkoły, a może właśnie o Jen.. 
Kobiety unosząc się nad ziemią i będąc niewidzialne, mają łatwe pole do podsłuchiwania i pojawiania się w dowolnych miejscach. Mogą śledzić innych i powoli łączyć elementy układanki. Nie będzie już zaufanych osób, a każdy stanie się podejrzany. Efekt tych wysiłków zaskoczy wszystkich.

Słowa Grace dają nam subiektywny obraz sytuacji. Jesteśmy świadkami jej powolnych ewolucji poglądów na temat ludzi i świata. Będąc w śpiączce Grace ma nareszcie okazję zobaczyć wszystko z boku. Relacje męża z synem, jego miłość do niej i Jen, siłę i dążenie do prawdy bratowej itd. Wtedy zdaje sobie sprawę, że wiele osób źle oceniła. Ten dziwny stan daje jej jeszcze jedną szansę – naprawienia relacji z córką, zbliżenie się do niej. W końcu jest jedyną osobą, która ją teraz widzi i słyszy.

Moja ocena to  8/10. Naprawdę warto dać się wciągnąć w tę historię:)


P. Weltrowski, K. Azarewicz - Nergal. Spowiedź heretyka


autor: Piotr Weltrowski, Krzysztof Azarewicz
tytuł: Adam Nergal Darski. Spowiedź heretyka.
wyd.: Gruner&Jahr
ilość stron: 384
data wydania: 2012
ocena: 10/10

O Nergalu zrobiło się głośno zaraz po tym jak zaczął spotykać się z Dodą. Nie mniej szumu w mediach spowodowała jego choroba, później przeszczep szpiku i powrót do zdrowia. Nagle cała Polska zainteresowała się człowiekiem, który tak naprawdę już długi czas był "sławny", choć może bardziej poza granicami kraju. Teraz prawie każdy "wie" kim jest Nergal, bo umie przytoczyć na jego temat kilka zasłyszanych gdzieś słów. Ale czy któryś z nich próbował rzeczywiście dowiedzieć się czegoś o jego życiu, czy tylko ograniczał się do plotek z tabloidów?

Spowiedź heretyka to baaardzo długi wywiad z Darskim. Przeprowadzili go wymienieni wyżej autorzy, którzy są również jego dobrymi znajomymi. Mamy więc relację wiarygodną, odpowiednio okraszoną humorem i ironią. Czyta się szybko i z ciekawością. Wywiad podzielony jest na rozdziały, w zależności od podejmowanej tematyki. Możemy więc dowiedzieć się o jego dzieciństwie, pierwszych muzycznych inspiracjach, związkach, poglądach itd. Dialog na szczęście nie jest sztywnym udzielaniem informacji, to raczej zapis luźnych rozmów, takich prowadzonych w ciągu dnia czy np. przy piwie/kawie;)

Moje skrzywienie zawodowe nie pozwoliłoby mi nie wspomnieć o oprawie graficznej. Książka jest pięknie wydana, a ilustracje idealnie dopełniają tekst. Jest dużo zdjęć Nergala z różnych okresów życia (nawet wczesnego dzieciństwa), świadectwa szkolne (z religii miał wysokie oceny:), fotki z tras, rozdania nagród, ze szpitala, ze sławnymi ludźmi...wszystkiego jest ogrom. Mało kto wie, ale sam Darski obdarzony jest również talentem plastycznym i jego rysunki pojawiają się na stronach książki. Talentu nie poskąpili nam także fani (ich dzieła przewijają się między dialogami). Moją uwagę przykuł szczególnie rysunek fana z zamkniętego oddziału psychiatrycznego w Wiedniu. Jak widać, Behemoth inspiruje;)

Zanim dobrałam się do tej książki, usłyszałam dużo negatywnych opinii. Że niby Darski stał się marnym celebrytą, sprzedał się..ble ble ble.. Odradzali mi ją, podając żałosne argumenty. Chyba wszyscy już zapomnieli, ile dobrego zrobił dla metalowego światka. Czytając jego wypowiedzi, rysuje nam się sylwetka człowieka świadomego, pewnego siebie i dążącego do jasno określonych celów. Powiedziałabym wręcz, że jest to lektura motywująca. Pokazuje nam jak wiele można zrobić, posiadając odpowiednio duży zapas chęci i wytrwałości.

Na koniec dodam tylko, że książkę można było kupić wraz z autografem Nergala (w serii limitowanej). Część pieniędzy ze sprzedaży zostanie przekazana na Fundację DKMS oraz Gdańskie Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Hematologii i Transplantacji Szpiku.