piątek, 11 października 2013

Nowe-stare zdobycze


Dostałam dziś paczuszkę z książkami, które udało mi się tanio kupić przez Internet. Przeważają horrory, stare dobre do poczytania przed snem;) Jak zobaczyłam te tandetne okładeczki, to aż mi się oczy zaświeciły^^ hehe Zobaczcie sami..



G. Masterton: Głód, Sfinks
G.N. Smith - Obóz, Trzęsawisko (2 części), Pragnienie (cz.1)
J. Higgins - Mroczna strona ulicy, Ostatnie miejsce stworzone przez Boga, Czas umierania
H.A.Knight - Macki, Fungus, Tunel
R.Faulcon - Widmo
T.Harris - Milczenie owiec





środa, 9 października 2013

Stephen King - Joyland


 

Autor: Stephen King
Tytuł: Joyland
Przekład: Tomasz Wilusz
Wyd.: Prószyński i s-ka
Ilość stron: 336
Data wydania: 2013
Ocena: 8/10


Kiedy wszyscy zaczytują się w Doktorze..., ja nareszcie dorwałam Joyland:) Cóż.. jestem o jedną pozycję King'ową do tyłu, ale i tak pewnie wkrótce to nadrobię;) Myślałam, że po przeczytaniu tylu książek mistrza, znam go już na tyle, iż trudno mu będzie mnie zaskoczyć. Spodziewałam się małego miasteczka i typowej dla takiego miejsca społeczności, trochę grozy i gawędziarstwa, do którego tak nas przyzwyczaił. I jakiejś tajemnicy, która spajałaby wszystko w całość. I co dostałam..?

Pozornie elementy te zostały zachowane, jednak ze strony Joyland pojawił się niezwykły powiew świeżości. Ta odmienność sprawiła, iż w pewnym momencie zaczęłam się nawet zastanawiać, czy to na pewno mój ukochany pisarz;) Była to miła niespodzianka. Pomysł na osadzenie akcji w wesołym miasteczku był bardzo trafiony. Radosny charakter tego miejsca w ciągu dnia, może łatwo przerodzić się w coś bardziej upiornego o zmierzchu. Z każdego zakamarka może wypełznąć coś nieprzyjemnego, a uśmiechnięty clown zapragnie nas zamordować. Ale nie tym razem..




Devin Jones - nasz główny bohater - trafia do parku rozrywki, by uleczyć swoje serce. Porzucony przez dziewczynę chce oderwać się od swoich myśli i zarobić trochę pieniędzy. Zostaje wprowadzony w świat karuzeli, pluszowych psów i fotografujących gwiazdeczek. Poznaje lunaparkowy slang i nawet na chwilę zostaje bohaterem, ratując życie dziecku. Ale jest jeszcze tajemnica.. która czai się wśród wagoników Domu Strachów. Mogą ją zobaczyć tylko nieliczni. Tylko.. czy ta przezroczysta postać była w tej historii konieczna? Niezupełnie. Cała fabuła trzymała się świetnie i bez tego, ale chyba autor nie mógł sobie odmówić umieszczenia choć jednego ducha;)


ps. zdjęcie zaczerpnięte z profilu Creepy places na Facebooku;)



poniedziałek, 30 września 2013

Dean Koontz - Maska





Autor: Dean Koontz
Tytuł: Maska (The Mask)
Przekład: Hanna Milewska
Wyd.: Albatros
Ilość stron: 328
Data wydania: 2012
Ocena: 5/10



"Zło nie jest nieznajomym bez twarzy,
mieszkającym w odległym sąsiedztwie.
Zło ma zdrową, znajomą twarz,
wesołe oczy i otwarty uśmiech.
                    Zło chodzi wśród nas; nosi maskę,
która wygląda jak twarze nas wszystkich."

Carol miała trudne dzieciństwo. Konflikty z prawem, wczesna ciąża, areszt dla młodocianych..były odpowiedzią na to, co działo się u niej w domu. Kiedy w końcu trafia pod opiekę psychiatry Grace Mitowski - wszystko zaczyna się zmieniać. A wręcz układać doskonale. Grace potrafiła wydobyć z dziewczyny wszystko, co najlepsze. Wyrosła na cenionego specjalistę - również psychiatrę. Wyszła za mąż za pisarza. Do szczęścia brakowało im tylko dziecka.

Niestety pierwszy ciężki poród doprowadził ją do bezpłodności. Pozostała im zatem adopcja. Choć wydawałoby się, że są idealną parą do roli rodziców, to od początku ich starań coś próbuje im pokrzyżować plany.  Do tego stopnia, że omal nie giną. Nocne koszmary, prorocze wizje, dziwne hałasy w domu stają się nagle ich codziennością. Znerwicowana Carol jadąc do pracy potrąca dziewczynkę. Nie udaje się ustalić jej tożsamości. Czując odpowiedzialność za jej los, kobieta przygarnia ją pod swój dach. Ale kim jest owa dziewczynka? I dlaczego jak w transie weszła wprost pod jej koła? Na to pytanie młode małżeństwo będzie musiało szybko znaleźć odpowiedź, gdyż grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo..

Koontz ma swoje pisarskie wzloty i..może nie upadki..ale gorsze okresy;) Ta książka plasuje się mniej więcej pośrodku. Nie jest zbyt długa, co w tym wypadku jest wadą. Brakowało mi rozwinięcia niektórych wątków. Postacie są słabo rozbudowane, informacje o nich są pobieżne. A przecież chcielibyśmy poznać bliżej osoby, z którymi spędzimy chwilkę czasu;) No i akcja.. miałam wrażenie, że nasi bohaterowie są "zbyt błyskotliwi" i bardzo szybko połączyli elementy układanki. Odebrało to tą część fabuły, którą w książkach/ filmach lubię. Te momenty, kiedy my już się domyślamy bądź wiemy, co się dzieje naprawdę, a postacie brną na oślep i szukają wyjścia tam gdzie go nie ma. Ten rodzaj przekomarzania się autora z postaciami, które wymyślił bywa szalenie interesujący. Tutaj go niestety zabrakło.. Może dlatego, że na głównych bohaterów wybrał sobie ludzi sukcesu..

Sama końcówka też nie powala na kolana. Spodziewałam się większych emocji, tymczasem było dość przewidywalnie. Jednak mówienie o tej książce, że jest słaba, byłoby przesadą. Było również wiele ciekawych sytuacji, jak chociażby walka Grace z kotem:) Oceniam na 5/10. Myślę, że to odpowiednia nota:)

 

wtorek, 24 września 2013

Agata Christie - Pięć małych świnek



https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh3LFnZHalYtCHO6FchiE27vV7RmPmeEt2xM1smlprKtEJvJFGHl78jDKMPpdMBPWzDh-4G5Usu5QS3uYpAWmQOxuB3Gi4fiZ1OHBZE-b9LKDdlJSwL-I3mCCcTGzxdf_lMMEpQ-p_bQM0/s1600/piec-malych-swinek-bprod790053.jpg



Autor: Agata Christie
Tytuł: Pięć małych świnek (Five little pigs)
Przekład: Izabella Kulczycka-Dąmbska
Wyd.: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 260
Data wydania: 2013
Ocena: 7/10

W Empiku trafiłam na promocję 2+1 i pomyślałam, że wzbogacę nieco moją kolekcję książek A. Christie. Tym sposobem zdobyłam: Dopóki starczy światła, Tajemnica rezydencji Chimneys oraz wspomniane w tytule Pięć małych świnek.

Zagadką dla słynnego Poirota stała się tym razem śmierć malarza Crale'a. Do detektywa zgłasza się piękna młoda dziewczyna, która po latach dowiaduje się o losach swoich rodziców. Matka przed śmiercią wysłała do niej list, zapewniając o swej niewinności. Karolina postanawia więc dojść do prawdy. Sprawa jest o tyle trudna, że wydarzyła się 16 lat temu. Ale dla Poirota nie ma rzeczy niemożliwych. Udaje się do dawnej posiadłości Crale'ów, by przypomnieć mieszkańcom o tamtych tragicznych wydarzeniach.

Pięć świnek to nawiązanie do dziecięcego wierszyka: Jedna świnka na targ biegała, druga świnka w domu siedziała, trzecia świnka mięsko zajadała...itd. Poirot odniósł świnki do pięciorga podejrzanych. I  każdemu z nich poświęcony jest osobny rozdział. Każda postać jest zgoła inna, poznajemy feministycznie nastawioną guwernantkę Williams, młodą i żywiołową Angelę, trochę staroświeckiego zielarza Meredith'a, piękną modelkę Elzę oraz zamożnego przyjaciela ofiary - Philipa. 

Bardzo podobało mi się przedstawienie historii z punktu widzenia każdej z tych postaci. Ta sama sytuacja, a tyle różnych wspomnień, interpretacji, szczegółów. Odtworzenie wydarzeń po kilkunastu latach nie jest łatwe. W pamięci zostają wrażenia, wydawałoby się mało istotne, a jednak rzucające na sprawę nowy cień.

Jak już kiedyś wspominałam, książki Agaty mają to do siebie, że nigdy nie umiem trafić kto był zabójcą. W tym przypadku mogę być z siebie dumna, gdyż zaczęłam iść dobrym tropem i trochę udało mi się odgadnąć;) Części faktów jednak nie połączyłam i morderca znów mi uciekł:) heh ale przynajmniej miałam dobrą zabawę. Polecam!


niedziela, 22 września 2013

Michael Connelly - Punkt widokowy


 

Autor: Michael Connelly
Tytuł: Punkt widokowy (The Overlook)
Przekład: Łukasz Praski
Wyd.: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 184
Data wydania: 2008
Ocena: 7/10

Koniec "wakacji" od bloga. Powracam z nowymi siłami:) Wakacyjny czas nie był do końca stracony, gdyż udało mi się przeczytać kilka ciekawych pozycji:) Obroniłam też swoją pracę licencjacką, więc może teraz uda mi się częściej tu zaglądać. Zatem postaram się nadrobić pisanie recenzji i jak zwykle zapraszam do czytania.

Autorem książki jest amerykański dziennikarz Michael Connelly. W swoim dorobku ma wiele powieści kryminalnych, w których pierwsze skrzypce gra policjant Bosch. Część z nich została zekranizowana, jak chociażby Krwawa profesja.

Książka nawiązuje do współczesnych problemów z terroryzmem i bronią chemiczną. Autor zwrócił uwagę na to, że organy władzy często bardziej przejmują się dobrem ogółu, pomijając jednostki. Jest w tym, oczywiście, dużo racji, jednak czasem ta jednostka może mieć ogromne znaczenie dla sprawy. A rozwikłanie małej zagadki pomaga w wyjaśnieniu całego problemu.

Punkt widokowy przy Mulholland Drive jest często odwiedzanym miejscem. Jednak nie po zmroku.. wtedy punkt jest nieczynny, a przebywanie tam - podejrzane.  Dlatego policjanci patrolujący wieczorem tą bogatą dzielnicę zainteresowali się zostawionym tam samochodem. Nikogo jednak nie zastali, oprócz...trupa.

Policja radzi sobie dobrze i szybko identyfikuje zwłoki doktora Kenta. Sprawę komplikuje fakt, że przed śmiercią lekarz wyniósł z laboratorium duże ilości radioaktywnego cezu. Podejrzenia o terroryzm i zagrożenie dla ludzkości doprowadzają do interwencji FBI. Harry Bosch czuje się urażony odsunięciem od sprawy, szczególnie iż agentka FBI to jego była partnerka. Na swoją rękę zaczyna własne śledztwo..

Postać Boscha wydaje mi się trochę zbyt sztampowa. To typ policjanta, który nie myśląc o konsekwencjach poddaje się własnym przeczuciom i sam dąży do celu. Facet z charakterkiem, uparty, silny i niepokonany. Hmm..od razu skojarzył mi się z filmowymi kreacjami Eastwooda;) Poza tym, chyba nie mam żadnych zastrzeżeń. Akcja toczy się w szybkim tempie, dużo się dzieje, a zakończenie jest zaskakujące. Trzeba przyznać, że pomysł na książkę Connelly miał bardzo dobry.

Zauważyłam, że w wakacje miałam tendencje do czytania "szczuplejszych" książek. Opasłe tomy zostawiam na zimę;) Cóż.. Punkt widokowy należy właśnie do takich, dlatego dość szybko się z nim uwinęłam. Polecam na ostatki ciepłych wieczorków;)





poniedziałek, 15 lipca 2013

Moja mała kolekcja:)


Ostatnio moje King'owe zbiory nieco się powiększyły i zawierają już 40 pozycji:) Taka pełna liczba zainspirowała mnie, żeby zrobić kilka fotek. Co prawda brakuje tutaj dwóch tytułów (Cmentarz dla zwierząt, Ostatni bastion..), ale i tak myślę, że ładnie się prezentuje:)






Aktualnie w kolekcji znajdują się:

1. Desperacja                                           21. Colorado Kid
2. Sklepik z marzeniami                          22. Ostatni bastion Barta Dawesa
3. Rose Madder                                       23. Łowca snów
4. Po zachodzie słońca                            24. Wszystko jest względne
5. To                                                        25. Uciekinier
6. Miasteczko Salem                               26. Insomnia (wersja w jęz.ang.)
7. Lśnienie                                               27. Bezsenność
8. Buick 8                                                28. Cujo
9. Stukostrachy                                        29. Marzenia i koszmary
10. Oczy smoka                                       30. Regulatorzy
11. Worek kości                                       31. Zielona mila
12. Ręka mistrza                                      32. Wielki marsz
13. Historia Lisey                                    33. Pokochała Toma Gordona

14. Dolores Claiborne                             Seria Mroczna wieża:
15. Gra Geralda                                       34. Roland
16. Cmentarz dla zwierząt                       35. Powołanie trójki
17. Carrie                                                 36. Ziemie jałowe
18. Talizman                                            37. Czarnoksiężnik i kryształ
19. Czarny dom                                       38. Wilki z Calla
20. Nocna zmiana                                    39. Pieśń Susannah
                                                                 40. Mroczna wieża




Swoją przygodę z Kingiem zaczęłam od Miasteczka Salem. Jednak moje ulubione książki to: Ręka mistrza i To. A wy? Od czego zaczęliście i które najbardziej przypadły Wam do gustu?:)



sobota, 6 lipca 2013

Carlos Ruiz Zafon - Książę mgły


 

Autor: Carlos Ruiz Zafon
Tytuł: Książę mgły (El Principe de la Niebla)
Przekład: Katarzyna Okrasko, Carlon Marrodan Casas
Wyd.: Muza SA
Ilość stron: 224
Data wydania: 2013
Ocena: 6/10


"Max przeczytał kiedyś w jednej z książek ojca, że pewne obrazy z dzieciństwa zostają w albumie pamięci wyryte niczym fotografie, niczym sceneria, do której człowiek zawsze wraca pamięcią, choćby upłynęło nie wiadomo jak wiele czasu."
Zapewne większość z was kojarzy Zafona z cyklu: Cmentarz zapomnianych książek (m.in. Cień wiatru). Ja postanowiłam sięgnąć nieco głębiej do jego twórczości. Książę mgły to jego pierwsza książka, a także pierwsza część cyklu: Trylogia mgły. Skierowana jest dla młodzieży, o czym sam autor wspomina już we wstępie. Potraktowałam ją zatem jako lekką lekturkę na jeden wieczór. Książeczka jest mała i dość cienka:)

W obawie przed trwającą wojną, Maximilian Carver sprzedaje dom i przeprowadza się wraz z rodziną do spokojnego miasteczka na wybrzeżu Atlantyku. Trójka jego dzieci nie jest tym pomysłem zachwycona. Zostawiają za sobą szkołę, przyjaciół i ulubione miejsca, a trafiają do starej opuszczonej chatki na plaży. Dom skrywa jednak wiele tajemnic...

..które powoli, lecz skutecznie odkrywa trzynastoletni Max (imię ma po ojcu:). Za chatką znajduje się zaniedbany, spowity mgłą ogród. Zaciekawiony chłopiec zrywa łańcuchy z bramy i przedostaje się do środka. We mgle dostrzega kilka postaci.. białe posągi cyrkowców ustawione na kształt gwiazdy. Hmm.. czyżby jeden się poruszył? Upss..chyba mi się przywidziało;)

Niedługo po tym zdarzeniu Max poznaje Rolanda. Nowy kolega oprowadza go po całej okolicy, opowiadając miejscowe legendy i ciekawostki. Szybko się zaprzyjaźniają, a nawet pojawia się mały romansik między Rolandem a siostrą Maxa - Alicją. Tak poznajemy głównych bohaterów. Druga siostra wraz z rodzicami zostaje zepchnięta z czołówki. Zafon w umiejętny sposób pozbył się ich - wysyłając do szpitala - już na samym początku:) Z czasem stare legendy zaczynają żyć własnym życiem, a dzieciaki muszą stawić im czoła. Przecież dorośli mogliby nie uwierzyć..

Zafon w magiczny sposób opisuje miejsca i zdarzenia. Nie trzeba mieć wybujałej wyobraźni, aby znaleźć się pośród tych dzieciaków oraz z ich naiwnością i entuzjazmem odkrywać niezwykłe historie. Książka jest wspaniałym powrotem do dzieciństwa. Może nie zaskakuje oryginalnością i akcja jest dość przewidywalna, ale ma swój niesamowity klimat.

Może się mylę, ale wyczuwam tutaj lekką inspiracją panem Kingiem, np. żądny krwi klown ("To"), spełnienie życzenia za dziwną przysługę ("Sklepik z marzeniami"). A może za dużo się mistrza naczytałam i teraz wszędzie go widzę;) Jako ciekawostkę powiem jeszcze tylko, że pojawia się (bardzo) mały akcent polski, a mianowicie bogaty kupiec Skolimowski:) Amen.