środa, 27 listopada 2013

Camilla Lackberg - Kamieniarz

 

Autor: Camilla Lackberg
Tytuł: Kamieniarz (Stenhuggaren)
Przekład: Inga Sawicka
Wyd.: Czarna Owca
Ilość stron: 536
Data wydania: 2010
Ocena: 8/10


To już trzecia część serii kryminalnej pani Lackberg, która trafiła w moje ręce. Miło się wraca do znanych bohaterów. Zdążyłam się już przyzwyczaić, a wręcz polubić Erikę i Patrika oraz całą gromadkę z komisariatu w Fjallbace. Sympatyczna para - pisarka i policjant - doczekali się już nawet dziecka. Mała Maja wprowadza dużo radości, ale jest też sporym utrapieniem dla młodej mamy. Od dziecka opowieść się rozpoczyna.. i o dzieciach będzie dalej..

Bowiem tym razem mamy do czynienia z niezbyt przyjemną sprawą.. Rybak, wyciągając sieci z wody, wyławia zwłoki dziewczynki. Widok trupa bywa przerażający, ale kiedy jest to dziecko.. wrażenia są jeszcze bardziej przytłaczające. Utopiona dziewczynka okazuje się być córką Charlotte - przyjaciółki Eriki. Zatem para zostaje związana ze śledztwem nie tylko służbowo, ale i emocjonalnie.
Równolegle poznajemy dawne losy poczciwego kamieniarza i jego żony Agnes. Historii zawiłej, naznaczonej tragediami i rozpaczą. Co łączy oba wątki? Jaki wpływ na teraźniejszość mają tamte wydarzenia? I dlaczego ofiarami są dzieci? Zapraszam do czytania:)

Uważam, że Lackberg z każdą kolejną powieścią się rozkręca. Z łatwością lawiruje między komisariatem policji, a życiem prywatnym głównych bohaterów. W obu miejscach życie toczy się pełną piersią. Nie brakuje ciekawych i momentami zabawnych sytuacji. Coraz lepiej poznajemy poszczególne postacie i każda jest na tyle barwna, by nas zainteresować i wpuścić do swego świata. Autorka ma też coraz lepsze pomysły na fabułę. Co prawda zagadkę mordercy da się odgadnąć jeszcze przed końcem książki, jednak to nie odbiera powieści uroku. Jak na razie jest to mój numer jeden tej serii:)

środa, 23 października 2013

Przemysław Słowiński - Bestia


Autor: Przemysław Słowiński
Tytuł: Bestia. Historia Mike'a Tysona
Wyd.: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 208
Data wydania: 2003
Ocena: 5/10

O Mike'u Tysonie słyszał chyba każdy. Kiedyś świetny bokser, dzisiaj widzimy go w reklamach Tigera. Duża przepaść? Niektórzy mogliby powiedzieć, że sam sobie winny. Kryminalista, kobieciarz, narkoman i awanturnik..tracił w bezmyślny sposób zarobione miliony..  ale zanim go skreślimy, spróbujmy dociec jaki był i jest naprawdę..

Mike pochodzi z najgorszej części Brooklynu tzw. Brownsville, zamieszkałej przez ludzi z marginesu. Każdy dzień jest walką o przetrwanie. Bieda, alkohol, narkotyki.. albo się wpasujesz, albo nie masz szans. Dzieci, które właśnie tam się rodzą, nie pałają zbytnią sympatią do innych ludzi i do świata, który skazał ich na porażkę. Dokładniej mówiąc, cechuje je wyjątkowa wrogość i agresja. Dołóżmy do tego ojca alfonsa i matkę - prostytutkę. Żyć nie umierać.. Mike już jako nastolatek miał całkiem grubą kartotekę, która zaprowadziła go prosto do domu poprawczego. I może jego życie nadal toczyłoby się w podobny sposób, ale w końcu los się do niego uśmiechnął. Umiejętności w walce, jakie prezentował na okolicznych przeciwnikach, zostały dostrzeżone. Tyson trafił w opiekuńcze ramiona trenera D'Amato. 

Chłopiec przychodzi do mnie z iskrą talentu.
Karmię iskrę, a ona staje się płomieniem.
Karmię płomień, a on staje się ogniem.
Karmię ogień, a on zmienia się w huczący pożar.

Chłopiec rozwijał swój talent w szybkim tempie, a otoczony miłością i wsparciem rodziny zastępczej stawał się zupełnie innym człowiekiem. Niestety los bywa okrutny, a niewłaściwi ludzie w pobliżu mogą wszystko zniszczyć. Kiedy Mike nie miał nad sobą silnego autorytetu, ulegał własnym słabościom i dawał sobą manipulować. Porażki życiowe przyćmiewały zwycięstwa na ringu. I mimo tego, że w bardzo młodym wieku (20 lat) osiągnął mistrzostwo, to wciąż nie potrafił sobie poradzić z życiem prywatnym. Kolejne osoby wykorzystywały go, wyciągając miliony na odszkodowaniach za rzeczy, których nawet nie zrobił. Łatwy łup wyczuła płeć piękna, wielokrotnie oskarżając Tysona o molestowanie. Co w pewnym momencie zaczęło być już śmieszne i groteskowe. 

Co ciekawe, napisania tej historii podjął się Polak - Przemysław Słowiński. Jest to twór dość udany pod względem ilości informacji na temat życia i kariery boksera. Zawiera liczne ciekawostki i anegdoty, jak chociażby to, że po rozbiciu swojego bentleya Tyson podarował go policji (która spisywała zdarzenie), twierdząc iż miał z nim tylko problemy;) Książka zawiera też opisy ważniejszych walk. Uważam jednak, że część rozdziałów jest kompletnie niepotrzebna, np. przed streszczeniem walki Mike'a z Lennox'em Lewisem, autor przytacza skróconą historię przeciwnika. Inny przykład to rozdział poświęcony marihuanie (z opisem szczegółów), tylko po to, by wspomnieć w kolejnym, że wykryto ją u Tysona po walce z Gołotą. Jaki to miało sens? Nie wiem..

Książkę polecam, ale nie fanom boksu, bo oni raczej nie dowiedzą się niczego odkrywczego. Dla pozostałych - jak najbardziej. To historia człowieka, który balansując na pograniczu dwóch skrajnych światów osiągnął ogromny sukces. Człowieka, który zmagał się nie tylko z otoczeniem, ale też z sobą samym. Czy jednak teraz jest wielkim zwycięzcą czy wielkim przegranym? Sami oceńcie, czytając jego zawiłe losy..

piątek, 11 października 2013

Nowe-stare zdobycze


Dostałam dziś paczuszkę z książkami, które udało mi się tanio kupić przez Internet. Przeważają horrory, stare dobre do poczytania przed snem;) Jak zobaczyłam te tandetne okładeczki, to aż mi się oczy zaświeciły^^ hehe Zobaczcie sami..



G. Masterton: Głód, Sfinks
G.N. Smith - Obóz, Trzęsawisko (2 części), Pragnienie (cz.1)
J. Higgins - Mroczna strona ulicy, Ostatnie miejsce stworzone przez Boga, Czas umierania
H.A.Knight - Macki, Fungus, Tunel
R.Faulcon - Widmo
T.Harris - Milczenie owiec





środa, 9 października 2013

Stephen King - Joyland


 

Autor: Stephen King
Tytuł: Joyland
Przekład: Tomasz Wilusz
Wyd.: Prószyński i s-ka
Ilość stron: 336
Data wydania: 2013
Ocena: 8/10


Kiedy wszyscy zaczytują się w Doktorze..., ja nareszcie dorwałam Joyland:) Cóż.. jestem o jedną pozycję King'ową do tyłu, ale i tak pewnie wkrótce to nadrobię;) Myślałam, że po przeczytaniu tylu książek mistrza, znam go już na tyle, iż trudno mu będzie mnie zaskoczyć. Spodziewałam się małego miasteczka i typowej dla takiego miejsca społeczności, trochę grozy i gawędziarstwa, do którego tak nas przyzwyczaił. I jakiejś tajemnicy, która spajałaby wszystko w całość. I co dostałam..?

Pozornie elementy te zostały zachowane, jednak ze strony Joyland pojawił się niezwykły powiew świeżości. Ta odmienność sprawiła, iż w pewnym momencie zaczęłam się nawet zastanawiać, czy to na pewno mój ukochany pisarz;) Była to miła niespodzianka. Pomysł na osadzenie akcji w wesołym miasteczku był bardzo trafiony. Radosny charakter tego miejsca w ciągu dnia, może łatwo przerodzić się w coś bardziej upiornego o zmierzchu. Z każdego zakamarka może wypełznąć coś nieprzyjemnego, a uśmiechnięty clown zapragnie nas zamordować. Ale nie tym razem..




Devin Jones - nasz główny bohater - trafia do parku rozrywki, by uleczyć swoje serce. Porzucony przez dziewczynę chce oderwać się od swoich myśli i zarobić trochę pieniędzy. Zostaje wprowadzony w świat karuzeli, pluszowych psów i fotografujących gwiazdeczek. Poznaje lunaparkowy slang i nawet na chwilę zostaje bohaterem, ratując życie dziecku. Ale jest jeszcze tajemnica.. która czai się wśród wagoników Domu Strachów. Mogą ją zobaczyć tylko nieliczni. Tylko.. czy ta przezroczysta postać była w tej historii konieczna? Niezupełnie. Cała fabuła trzymała się świetnie i bez tego, ale chyba autor nie mógł sobie odmówić umieszczenia choć jednego ducha;)


ps. zdjęcie zaczerpnięte z profilu Creepy places na Facebooku;)



poniedziałek, 30 września 2013

Dean Koontz - Maska





Autor: Dean Koontz
Tytuł: Maska (The Mask)
Przekład: Hanna Milewska
Wyd.: Albatros
Ilość stron: 328
Data wydania: 2012
Ocena: 5/10



"Zło nie jest nieznajomym bez twarzy,
mieszkającym w odległym sąsiedztwie.
Zło ma zdrową, znajomą twarz,
wesołe oczy i otwarty uśmiech.
                    Zło chodzi wśród nas; nosi maskę,
która wygląda jak twarze nas wszystkich."

Carol miała trudne dzieciństwo. Konflikty z prawem, wczesna ciąża, areszt dla młodocianych..były odpowiedzią na to, co działo się u niej w domu. Kiedy w końcu trafia pod opiekę psychiatry Grace Mitowski - wszystko zaczyna się zmieniać. A wręcz układać doskonale. Grace potrafiła wydobyć z dziewczyny wszystko, co najlepsze. Wyrosła na cenionego specjalistę - również psychiatrę. Wyszła za mąż za pisarza. Do szczęścia brakowało im tylko dziecka.

Niestety pierwszy ciężki poród doprowadził ją do bezpłodności. Pozostała im zatem adopcja. Choć wydawałoby się, że są idealną parą do roli rodziców, to od początku ich starań coś próbuje im pokrzyżować plany.  Do tego stopnia, że omal nie giną. Nocne koszmary, prorocze wizje, dziwne hałasy w domu stają się nagle ich codziennością. Znerwicowana Carol jadąc do pracy potrąca dziewczynkę. Nie udaje się ustalić jej tożsamości. Czując odpowiedzialność za jej los, kobieta przygarnia ją pod swój dach. Ale kim jest owa dziewczynka? I dlaczego jak w transie weszła wprost pod jej koła? Na to pytanie młode małżeństwo będzie musiało szybko znaleźć odpowiedź, gdyż grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo..

Koontz ma swoje pisarskie wzloty i..może nie upadki..ale gorsze okresy;) Ta książka plasuje się mniej więcej pośrodku. Nie jest zbyt długa, co w tym wypadku jest wadą. Brakowało mi rozwinięcia niektórych wątków. Postacie są słabo rozbudowane, informacje o nich są pobieżne. A przecież chcielibyśmy poznać bliżej osoby, z którymi spędzimy chwilkę czasu;) No i akcja.. miałam wrażenie, że nasi bohaterowie są "zbyt błyskotliwi" i bardzo szybko połączyli elementy układanki. Odebrało to tą część fabuły, którą w książkach/ filmach lubię. Te momenty, kiedy my już się domyślamy bądź wiemy, co się dzieje naprawdę, a postacie brną na oślep i szukają wyjścia tam gdzie go nie ma. Ten rodzaj przekomarzania się autora z postaciami, które wymyślił bywa szalenie interesujący. Tutaj go niestety zabrakło.. Może dlatego, że na głównych bohaterów wybrał sobie ludzi sukcesu..

Sama końcówka też nie powala na kolana. Spodziewałam się większych emocji, tymczasem było dość przewidywalnie. Jednak mówienie o tej książce, że jest słaba, byłoby przesadą. Było również wiele ciekawych sytuacji, jak chociażby walka Grace z kotem:) Oceniam na 5/10. Myślę, że to odpowiednia nota:)

 

wtorek, 24 września 2013

Agata Christie - Pięć małych świnek



https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh3LFnZHalYtCHO6FchiE27vV7RmPmeEt2xM1smlprKtEJvJFGHl78jDKMPpdMBPWzDh-4G5Usu5QS3uYpAWmQOxuB3Gi4fiZ1OHBZE-b9LKDdlJSwL-I3mCCcTGzxdf_lMMEpQ-p_bQM0/s1600/piec-malych-swinek-bprod790053.jpg



Autor: Agata Christie
Tytuł: Pięć małych świnek (Five little pigs)
Przekład: Izabella Kulczycka-Dąmbska
Wyd.: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 260
Data wydania: 2013
Ocena: 7/10

W Empiku trafiłam na promocję 2+1 i pomyślałam, że wzbogacę nieco moją kolekcję książek A. Christie. Tym sposobem zdobyłam: Dopóki starczy światła, Tajemnica rezydencji Chimneys oraz wspomniane w tytule Pięć małych świnek.

Zagadką dla słynnego Poirota stała się tym razem śmierć malarza Crale'a. Do detektywa zgłasza się piękna młoda dziewczyna, która po latach dowiaduje się o losach swoich rodziców. Matka przed śmiercią wysłała do niej list, zapewniając o swej niewinności. Karolina postanawia więc dojść do prawdy. Sprawa jest o tyle trudna, że wydarzyła się 16 lat temu. Ale dla Poirota nie ma rzeczy niemożliwych. Udaje się do dawnej posiadłości Crale'ów, by przypomnieć mieszkańcom o tamtych tragicznych wydarzeniach.

Pięć świnek to nawiązanie do dziecięcego wierszyka: Jedna świnka na targ biegała, druga świnka w domu siedziała, trzecia świnka mięsko zajadała...itd. Poirot odniósł świnki do pięciorga podejrzanych. I  każdemu z nich poświęcony jest osobny rozdział. Każda postać jest zgoła inna, poznajemy feministycznie nastawioną guwernantkę Williams, młodą i żywiołową Angelę, trochę staroświeckiego zielarza Meredith'a, piękną modelkę Elzę oraz zamożnego przyjaciela ofiary - Philipa. 

Bardzo podobało mi się przedstawienie historii z punktu widzenia każdej z tych postaci. Ta sama sytuacja, a tyle różnych wspomnień, interpretacji, szczegółów. Odtworzenie wydarzeń po kilkunastu latach nie jest łatwe. W pamięci zostają wrażenia, wydawałoby się mało istotne, a jednak rzucające na sprawę nowy cień.

Jak już kiedyś wspominałam, książki Agaty mają to do siebie, że nigdy nie umiem trafić kto był zabójcą. W tym przypadku mogę być z siebie dumna, gdyż zaczęłam iść dobrym tropem i trochę udało mi się odgadnąć;) Części faktów jednak nie połączyłam i morderca znów mi uciekł:) heh ale przynajmniej miałam dobrą zabawę. Polecam!


niedziela, 22 września 2013

Michael Connelly - Punkt widokowy


 

Autor: Michael Connelly
Tytuł: Punkt widokowy (The Overlook)
Przekład: Łukasz Praski
Wyd.: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 184
Data wydania: 2008
Ocena: 7/10

Koniec "wakacji" od bloga. Powracam z nowymi siłami:) Wakacyjny czas nie był do końca stracony, gdyż udało mi się przeczytać kilka ciekawych pozycji:) Obroniłam też swoją pracę licencjacką, więc może teraz uda mi się częściej tu zaglądać. Zatem postaram się nadrobić pisanie recenzji i jak zwykle zapraszam do czytania.

Autorem książki jest amerykański dziennikarz Michael Connelly. W swoim dorobku ma wiele powieści kryminalnych, w których pierwsze skrzypce gra policjant Bosch. Część z nich została zekranizowana, jak chociażby Krwawa profesja.

Książka nawiązuje do współczesnych problemów z terroryzmem i bronią chemiczną. Autor zwrócił uwagę na to, że organy władzy często bardziej przejmują się dobrem ogółu, pomijając jednostki. Jest w tym, oczywiście, dużo racji, jednak czasem ta jednostka może mieć ogromne znaczenie dla sprawy. A rozwikłanie małej zagadki pomaga w wyjaśnieniu całego problemu.

Punkt widokowy przy Mulholland Drive jest często odwiedzanym miejscem. Jednak nie po zmroku.. wtedy punkt jest nieczynny, a przebywanie tam - podejrzane.  Dlatego policjanci patrolujący wieczorem tą bogatą dzielnicę zainteresowali się zostawionym tam samochodem. Nikogo jednak nie zastali, oprócz...trupa.

Policja radzi sobie dobrze i szybko identyfikuje zwłoki doktora Kenta. Sprawę komplikuje fakt, że przed śmiercią lekarz wyniósł z laboratorium duże ilości radioaktywnego cezu. Podejrzenia o terroryzm i zagrożenie dla ludzkości doprowadzają do interwencji FBI. Harry Bosch czuje się urażony odsunięciem od sprawy, szczególnie iż agentka FBI to jego była partnerka. Na swoją rękę zaczyna własne śledztwo..

Postać Boscha wydaje mi się trochę zbyt sztampowa. To typ policjanta, który nie myśląc o konsekwencjach poddaje się własnym przeczuciom i sam dąży do celu. Facet z charakterkiem, uparty, silny i niepokonany. Hmm..od razu skojarzył mi się z filmowymi kreacjami Eastwooda;) Poza tym, chyba nie mam żadnych zastrzeżeń. Akcja toczy się w szybkim tempie, dużo się dzieje, a zakończenie jest zaskakujące. Trzeba przyznać, że pomysł na książkę Connelly miał bardzo dobry.

Zauważyłam, że w wakacje miałam tendencje do czytania "szczuplejszych" książek. Opasłe tomy zostawiam na zimę;) Cóż.. Punkt widokowy należy właśnie do takich, dlatego dość szybko się z nim uwinęłam. Polecam na ostatki ciepłych wieczorków;)